Archiwa tagu: Trening

Podsumowanie – marzec 2019

Ani się człowiek nie obejrzał i już po marcu.
Tak jak spodziewałem się czas leci stanowczo za szybko. Trenuje się i owszem, ale skoro sam czuję niedosyt znaczy, że nie idzie w 100% tak jak powinno.
Spora w tym zasługa tyg.10 kiedy to rozłożyło mnie tak złośliwe choróbsko, że wypadł mi cały tydzień (brak jakichkolwiek aktywności). Osłabienie trzymało niestety i w kolejnym tygodniu. Zamiast „lecieć” do przodu mozolnie wracałem na ledwo co osiągnięty poziom.
Cóż, łącznie spowodowało to, że kilometraż, ilość treningów i reszta parametrów nie wyszła tak jak chciałem.
Widać to dobrze na wykresie:

Analizując poszczególne składowe miesiąca:

WAGA
Bez zmian. Dobrze, że chociaż w górę już nie leci 🙂

KILOMETRAŻ + ILOŚĆ/JAKOŚĆ TRENINGÓW
Poza nieszczęsnym tygodniem nr.10 dalej w miarę regularnie robię 4 treningi na tydzień. Dało to 101km, identycznie jak w lutym.

TRENING UZUPEŁNIAJĄCY
Średnio. Ćwiczenia coś nie są moim „konikiem”. Parę razy coś tam porobiłem ale dalej mocno w kratkę.
Ładnie za to ruszyłem do przodu z rowerem, co liczę okaże się dobre w ostatecznym rozrachunku. W lutym zrobiłem rowerem 16,85 km, w marcu już 151 km.

SAMOPOCZUCIE/MOTYWACJA/ZDROWIE
Nie wymyślę tu nic odkrywczego 🙂 wielkich zmian nie było. Ale… nie pogorszyło się nic więc w sumie ok.

Czyli…
Rozczarowany trochę jestem marcem. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie do końca to co się wydarzyło zależało tylko ode mnie. Nie miałem spadku motywacji, lenistwa.
W sumie to co najważniejsze wykonałem mimo, że liczyłem iż to właśnie marzec będzie już miesiącem, w którym osiągnę stabilny poziom wyjściowy. Z tego poziomu chciałem iść w górę.
No nic trzeba pogodzić się z sytuacją i jednak „powoli do przodu, staramy się”.



Jestem biegaczem tragicznym

I nie chodzi tu tylko 😉 o styl i osiągane rezultaty. Bardziej widzę to w pewnej analogii do tzw. bohatera tragicznego. Kto w szkole się uczył to pewnie kojarzy, kto mniej to sobie w necie wyszuka.
A czemuż to? A temuż bo finalnie dokonały się wybory moich tegorocznych startów 🙂

Starty „poboczne” nie są żadną wielką nowością. Pobiec chcę w nocnym Biegu Szerszenia, Biegu na Wielką Sowę, Międzynarodowym Biegu w Twardogórze i pewnie na koniec roku w Biegu Niepodległości w Świerkach. To takie moje standardy. Niewiele, ale powoli przechodzi mi szał startowanie wszędzie gdzie się da.

Swoją energię i skupienie poświęcę jednak startowi, który jest spełnieniem moich biegowych marzeń – w sierpniu wezmę udział w Biegu Ultra Granią Tatr.

No właśnie. I tu zaczynają się obawy związane z moim „tragizmem”.

Biegiem już sporo lat, zawsze jednak wielkie zamierzenia, nie do końca mi się udawały.
Pokonałem kilka maratonów, ale nigdy przygotowany tak jak trzeba (maratonowi jeszcze nie odpuściłem ale chcę pobiec wtedy gdy będę sam wiedział, że zrobię czas poniżej 4 godzin albo sporo lepiej).
W 2015 roku szykowałem się do Biegu Rzeźnika. Chyba jednego z ostatnich na „klasycznej” trasie. Szczęście miałem w losowaniu, a później porażka na całego. Najpierw wymiękł mi partner, udało się znaleźć zastępstwo to …tydzień czy dwa przed biegiem ja rozwaliłem nogę, tak, że szans na bieganie nie było żadnych.
Do BUGT pierwsze podejście zrobiłem w 2017 r. Wtedy też szczęście w losowaniu się do mnie uśmiechnęło ale.. organizatorzy odrzucili jeden z moich biegów kwalifikacyjnych. Strasznie mnie to rozwaliło :/ (przy okazji to biegi były ok, nie miałem jednak wiedzy jak to udowodnić. Teraz tą wiedzę mam i przeszło).
Później to szło już raz lepiej, raz gorzej. Kto czyta bloga to mniej więcej wie, że toczę walkę z psychiką, dyspozycją fizyczną itd. Niemniej jestem raczej w dole niż na topie formy. W tej niezbyt korzystnej sytuacji zdecydowałem się jednak zawalczyć kolejny raz o bieg, który nakręca mnie od lat. I udało się.

Wcale przez to nie jest łatwiej. Targają mną wątpliwości.
Czasu wcale nie ma dużo by dojść od biegania 80 km na miesiąc do pokonania 80 km w jeden dzień, w Tatrach. Powiedzmy 5 miesięcy. Trzeba będzie solidnie schudnąć (ale.. z umiarem nie zabijającym formy). Wymyślić trening, który da jak najwięcej, przy czym nie doprowadzi mnie do jakiejś kontuzji w kluczowym momencie. Ech, sytuacja bez wyjścia.

Pewnie wielu by odpuściło, poczekało na lepszy czas… pewnie sam bym tak wielu doradzał. Ale.. nie mam już czasu na czekanie. Chociażby z dwóch poniższych powodów:
– szczęścia w losowaniu po raz trzeci mogę już nie mieć,
– w sumie to… nie chce mi się biegać ultra. Nie zrozumcie mnie źle 🙂 Bieganie ultra jest fajne ale jeśli nie wystartuję teraz to przedawnią się moje biegi kwalifikacyjne i będę je musiał robić od nowa. To niełatwe, zwłaszcza gdy, z perspektywy czasu, doszedłem do wniosku, że poginanie samemu w środku nocy, w lesie i decydowanie czy skręcić w lewo czy w prawo (gdy wcale nie wiesz, która droga jest ok) już fajne nie jest 🙂 Takich biegów na ten moment już nie planuję. Góry, lasy ok ale raczej w dzień, w towarzystwie przynajmniej „wizualnym” ludzi/biegaczy.

Cóż. Wyboru wiec nie ma. Zrobię wszystko co w mojej mocy by tego nie zepsuć. Wiem, że szanse są… żadne, ale jednak walka do końca musi się odbyć przynajmniej, jeszcze ten jeden raz.

Podsumowanie – luty 2019

Kolejny miesiąc roku 2019 za mną. Pewne rzeczy ruszyły w dobrą stronę, sporo jednak jeszcze do poprawy.
Pod koniec lutego sprecyzowały mi się w końcu plany startowe więc liczę, że teraz powinno być trochę łatwiej. Wiem na co się szykuję i co powinienem zrobić by cel mógł być osiągnięty. Ten temat poruszę pewnie i w jakimś kolejnym wpisie (bo zadowolony z niego jestem bardzo 🙂 ale na ten moment szybkie podsumowanie minionego miesiąca.

WAGA
Dalej słabo. Praktycznie nie drgnęło nic w dobrą stronę, a nawet co tydzień widzę jakies gramy na +.
To mnie martwi bo chciałem co miesiąc trochę zrzucać. Spokojnie, pomału ale miało iść w dół. Optymistycznie liczyłem na chociaż 1 kg mniej a tu nic 🙁

KILOMETRAŻ + ILOŚĆ/JAKOŚĆ TRENINGÓW
Tu jest ok. Regularnie biegałem 4 x na tydzień, przy czym delikatnie zacząłem zwiększać dystanse. Druga połowa miesiąca to celowanie w biegi po około 10 km i coś dłuższego w weekend.

TRENING UZUPEŁNIAJĄCY
Bardzo źle. Nie ćwiczyłem nic, jakieś pojedyncze rolowania robiłem po bieganiu.

SAMOPOCZUCIE/MOTYWACJA/ZDROWIE
Tak ogólnie, życiowo to wielkich zmian nie było 🙂 Nic się jednak nie pogorszyło, jakieś zaległe tematy powoli zamykam więc przyjmijmy okres za udany.
Wiosna powoli idzie, dzień coraz dłuższy to i widzę możliwości/chęci lepszego biegania. Więcej też czasu na jakieś aktywności dodatkowe (oprócz biegania ruszyłem też rower, były jakieś spacery) co trochę człowieka budzi z letargu.

Czyli…
Luty w skali 100 pkt. odbieram mimo wszystko jako zakres 0-50. Ciągle jestem „na rozruchu”, dużo spraw obiecanych sobie muszę dopiero ruszyć. Światło na końcu tunelu jednak jest 🙂

Podsumowanie – styczeń 2019

Mimo wielkiej 😉 chęci długo się zbierałem by napisać podsumowanie moich dokonań w styczniu 2019 r. Niestety odwlekanie tego smutnego momentu nie ma sensu, trzeba coś jednak z siebie wyskrobać.

Zacznę od wykresu, który będę uzupełniał w kolejnych tygodniach. Zawiera on aktualną wagę, pokonany w danym tygodniu kilometraż i ilość odbytych treningów (biegowych).
Ciężko oczywiście wysnuć na jego bazie jakieś bezpośrednie wnioski o formie (bo dużo może być innych zmiennych na nim nie ujętych) ale myślę, że mimo wszystko pewne wnioski da się wyciągnąć.
Na ten moment startuję z tak słabego poziomy, że w ciemno mogę założyć, że trend wzrostowy na wykresie (oprócz wagi oczywiście 🙂 :)) przełoży się na lepsze wyniki.

Analiza biegowa 2019

Moja ocena dokonań wygląda zaś następująco:

WAGA
Niestety słabo. Koniec roku przyniósł mi lekki wzrost wagi (święta i urlop to zawsze zły czas). Przez styczeń niestety nic nie udało się z tym zrobić. Co gorsze mam wrażenie, że waga ciągle leci w górę! Martwi mnie to, bo o dziwo zrobiłem pewien krok w celu poprawy diety – zrezygnowałem z picia coli (którą pochłaniałem w strasznych ilościach) i sporo ograniczyłem słodycze.
Wygląda, że to co zostało w jadłospisie + ilości jedzone, podjadanie wieczorami dalej są złe jak na moją aktualną sytuację.

KILOMETRAŻ + ILOŚĆ/JAKOŚĆ TRENINGÓW
Ilościowo (szt treningów na tydzień) źle nie jest. Biegam w dalszym ciągu systematycznie. Poza pierwszym tygodniem, kiedy byłem chory, zawsze są to 3-4 treningi.
Niestety, popsuło się dużo z kilometrami i jakością treningu. Wyjścia na biegi w sumie tylko po to by pobiegać. Żadnych specjalnych jednostek treningowych, dystanse max. pod 10 km.

TRENING UZUPEŁNIAJĄCY
Leży całkowicie. Może z raz czy dwa coś się w domu poruszałem 🙁

SAMOPOCZUCIE/MOTYWACJA/ZDROWIE
Słaby okres. Znużenie wykonywaną pracą zawodową, zimowa depresja (słońca nie ma ciągle) strasznie jakoś negatywnie rzutują na mnie w początku tego roku.
Psychicznie jestem zmęczony, robota mnie nudzi, siedzi się w domu dużo i bezcelowo przy komputerze. A jak się nudzi/siedzi to się je. I śpi zbyt mało…czyli regeneracji brak.
Do tego wyjścia na bieganie ciągle po ciemku (w lesie pod Oleśnicą) jakoś nie zachęcają do wartościowego biegania. Nie mogę powiedzieć, że strach mnie szybko goni do domu 🙂 ale jednak leśne warunki trochę utrudniają. Tu krzywo, tu jakieś kamienie. Niby czołówka świeci ale uważać trzeba i psychika podpowiada: dobra 5 km wystarczy wracamy 🙂 Kółko się więc zamyka. Mało km robię to każdy dodatkowy ciężej pokonać.
Mała dygresja tutaj. Nie chcę jednak na ten moment wracać z bieganiem do Oleśnicy, bo boję się trochę o stopę. Skarżyłem się chyba kiedyś w opisach, ze po mocnym treningu w zeszłym roku coś mnie bolała. Niby nie przy bieganiu, ale przy chodzeniu, wchodzeniu po schodach. W lesie jednak lepiej bo bardziej miękko.
Zdrowotnie szału nie było. Przyplątało się do mnie jakieś przeziębienie ostatnio (katar, gardło, zatoki) co dodatkowo zmniejszyło ilość biegów.

CZYLI….
Styczeń na minus. Wszystko w.w. mocno obniżyło moją aktualną formę. Więcej już nie chcę narzekać ale ewidentnie brakuje mi zapału do działań i jakiegoś biegowego celu (co w przeszłości mi dużo ułatwiało). Coś trzeba będzie podziałać w tym względzie bo jeszcze z drugi taki słaby miesiąc i totalnie będę w d…


Podsumowanie – sierpień i wrzesień 2018

Trening Biegowy

Minęły właśnie kolejne 2 miesiące treningów.  Solidny kawał czasu, warto więc krótko podsumować krótko swoje dokonania.
08/2018
BIEGANIE: 155 km
ROWER: 156 km

Aktywnosci - 08/2018
Aktywnosci – 08/2018

09/2018
BIEGANIE: 134 km
ROWER: 205 km

Aktywnosci - 09/2018
Aktywnosci – 09/2018

Hmmm… ciężko tak naprawdę wysnuć mi konkretne/jednoznaczne wnioski z podanych powyżej numerków. Postaram się jednak wyartykułować chociaż   kilka moich przemyśleń na ten temat.
Ostatnie dwa miesiące to naprawdę niezwykła ilość treningów jakie wykonałem. Duża w tym zasługa roweru bo i zdarzały się dni z dwoma lub więcej jazdami. Nie ukrywam są to zawsze jazdy rekreacyjne, w spokojnym tempie, niemniej aktywność jest i finalnie ma ona pozytywny wpływ.
Łącznie biegania i jazdy było dużo (widać na obrazkach) i ośmieliłbym się stwierdzić, że pomogło mi to ruszyć z wagą w dół. Ciągle jeszcze sporo kilo na plus mam ale waga stanęła na około 85. I lekkość już jest 🙂 To (i sygnalizowane w relacjach z biegów wzmocnienie psychiczne) z kolei rzutuje raczej na lepsze tempa biegów.  Strasznie mi się to podoba 🙂
Martwi mnie natomiast tendencja biegowa. Jak widać sporo jest tygodni  tylko z 3 treningami. W dalszym ciągu brakowało długich wybiegań (maksymalnie biegałem po 15 km).  Słabo 🙁 Ponieważ za 2 tygodnie pobiegnę Łemko Maraton 48 czuję, że będzie boleć, o i to mocno 🙁

Cóż. Wydźwięk całościowy jest na plus. Forma ruszyła w górę, rekordy na 10 km trasach się sypią (dobra, poniosło mnie… :)) Zwyczajowo, jak to u mnie, zabrakło kropeczki na i.  Czyli finalnie  wyjdzie pewnie jak zwykle.  Ze poczuciem niedosytu.

TRENING (08/2018)

Trening Biegowy

Sierpień (jego końcówka konkretniej) okazał się być miesiącem, w którym wreszcie wziąłem się do roboty.
Treningi w sumie odbywałem regularnie – w ilości 4 na tydzień. Główna praca włożona została zaś w powrót do większych dystansów. Długie wybiegania (wliczając w to zawody) o dziwo były i już parę razy pokonałem 20 km.
Ciekawostką jak na mnie był również fakt, że wprowadziłem  w swoje trenowanie pewną namiastkę hmmm.. interwałów, przebieżek (?). W każdym razie wplotłem do środkowo-tygodniowych biegów fragmenty pokonywane szybszym tempem. Męczy to trochę ale liczę, że finalnie będzie z korzyścią dla mnie. Organizm wyrwie się trochę z marazmu i stabilizacji.

Finalnie, powyższe akcje dały to następujące liczby:

BIEG – 155 km
ROWER – 156 km

Niezgorzej powiem szczerze 🙂 Samo bieganie efektu wow nie wywołuje jeszcze ale w połączeniu z rowerem sporo się już robi aktywności w miesiącu 🙂

Plany wrześniowe.
We wrześniu postaram się trochę podciągnąć dystans łączny swojego biegania. Przede wszystkim zaś będę pilnował biegów dłuższych. Pechowo trochę dla mnie 3 pierwsze weekendy to zawody na 10 km (i to w niedzielę 🙁 ). Muszę nad tym pomyśleć –  albo długi bieg przełożę na środek tygodnia, albo niestety po zawodach będę się starł zmobilizować jeszcze do paru km więcej. Na ten moment opcja „longa” w tygodniu wydaje mi się bardziej pasująca.
Jak wyjdzie to zobaczymy 🙂

Kawał czasu…

Minęło od mojego ostatniego wpisu. A to urlop, a to czasu mało, a to lenistwo 🙂  Co tu dużo mówić, zaniedbałem temat i teraz uaktualnienie tego okresu byłby tytaniczną pracą.
Nie jestem przekonany czy wartą wykonania, w końcu to już historia.

Nie wypada jednak całkowicie zaniedbać strony więc pozwolę sobie na mała „pigułkę” historyczną.

LICZBY
Czerwiec 2018
Bieganie: 182 km
Rower: 67,92 km
Chodzenie: 0 km

Lipiec 2018
Bieganie: 101 km
Rower: 106 km
Chodzenie: 7.73 km

Sierpień 2018
W trakcie. Będzie lepiej biegowo niż w lipcu, ale czerwca chyba nie przebiję 🙂

PODSUMOWANIE
Ostatni okres to moja walka z własną psychiką. Zmęczyłem się coś życiowo (praca, różne projekty jakich się podjąłem poza) i coraz częściej rzutowało to na biegi.
Utrzymałem o dziwo regularność – 4 treningi w tygodniu. Klapnęła mi niestety motywacja do solidnego trenowania. Długie wybiegania niestety nie istniały w tym okresie, no bo ciężko nazwać długim wybieganiem trasy 14 km. Teoretycznie nie jest to mało, ale w aspekcie dystansów jakie lubię (półmaraton, maraton, ultra) nie da się tak trenować i coś osiągnąć. Pozostałe, środkowo tygodniowe biegi też spadły z objętości – z 10 km coraz częściej 3, 5, 7 km. Ratowałem się trochę wprowadzeniem w swoje treningi elementu „jakościowego” – a to jakieś umowne przyśpieszenia, interwały ale to słabe półśrodki.
O czym mówić jak na miesiąc wychodzi 100 km biegania…
Spadek formy było niestety widać na 2 zawodach jakie zaliczyłem w sierpniu. Czasy zanotowałem stagnacyjne, a nawet ba!, dużo gorsze niż w poprzednich sezonach. Szkoda.
* O zawodach trochę w kolejnym wpisie.

PRZYSZŁOŚĆ
Sierpniowy urlop trochę mnie odbudował psychicznie. Wizja coraz bliższej Łemkowyny też działa całkiem dobrze i na ten moment treningi idą dobrze. Nie chcę przechwalić, bo jak to u mnie, zwiększam wszystko dość ostrożnie, ale jak nic nie pierdyknie 🙂 to widoki są.
Dostałem też ostatnio dość dobrą wiadomość (biegową), która nakręca mnie do biegania. Nie chcę teraz się tu chwalić bo szkoda będzie jak finalnie nie wyjdzie ale jak by było na + to mega 🙂 Kiedyś ten temat pociągnę.

Kończąc, przytoczę znany dowcip o wakacjach i formie: „lepiej się 2 tygodnie wstydzić niż ćwiczyć pół roku” to myślę, że u mnie będzie odwrotnie *.
*asekuracyjnie trochę dopiszę – wiem, że znów zaczynam za późno więc cudu  nie dokonam ale przynajmniej nie będzie wtopy 🙂

TRENING (TYDZIEŃ 25/2018)

Trening Biegowy

Tydzień startowy. Zafundowałem sobie maraton na raty (weekendowo) a do tego 2 lżejsze treningi w dni pracujące. Łącznie dało to dystans 62,01 km. Nieźle.

Zawody opiszę w osobnych relacjach więc tu tylko trochę liczb:

TYDZIEŃ 25
BIEG 19/06/2018 – dystans: 8,12 km, czas: 0:50:18, tempo średnie: 6:12 min/km (okolice Oleśnicy)
BIEG 21/06/2018 – dystans: 7,80 km, czas: 0:44:09, tempo średnie: 5:39 min/km (Oleśnica)
BIEG 23/06/2018 – dystans: 9,61 km, czas: 0:51:22, tempo średnie: 5:21 min/km (Oleśnica) – 5 Nocny Bieg Szerszenia
BIEG 24/06/2018 – dystans: 36,47 km, czas: 5:50:27, tempo średnie: 9:37 min/km (okolice Karpacza-Śnieżka) – 2x Śnieżka

TRENING (TYDZIEŃ 24/2018)

Trening Biegowy

Po słabiutkim tygodniu 23, niesiony wyrzutami sumienia (a może strachem, że nie błysnę na zawodach :)) nakręciłem 48,44 km biegowych i 36,74 na rowerze.

Spektakularnych treningów nie było (znów 4 biegi) ale pilnowałem się by liczby oscylowały w okolicach 10 km. Więcej może być, aby nie mniej 🙂
Na + do chęci trochę pomogła mi zmiana trasy w tygodniu. Zamiast kręcić swoje kółeczka pobiegałem po mieście i okolicy. Jakieś to urozmaicenie, bo i nowe widoki i inny układ terenu były.
Weekend za to ze świetną formą. Dwie solidne, górskie trasy przebiegłem, a dodatkowo sporo kilometrów rowerem. O dziwo tragedii później nie było – nawet wielkiego spadku mocy życiowych nie miałem.

W szczegółach było tak:

TYDZIEŃ 24
BIEG 12/06/2018 – dystans: 11,24 km, czas: 1:04:00, tempo średnie: 5:42 min/km (Oleśnica)
BIEG 14/06/2018 – dystans: 9,10 km, czas: 53:36, tempo średnie: 5:54 min/km (Oleśnica)
BIEG 16/06/2018 – dystans: 13,01 km, czas: 1:18:40, tempo średnie: 6:03 min/km (Ludwikowice-Sokolec)
ROWER 17/06/2018 – dystans: 5,03 km, czas: 45:39, tempo średnie: 9:05 min/km (Ludwikowice – wycieczka z synem)
ROWER 17/06/2018 – dystans: 31,72 km, czas: 2:11:26, tempo średnie: 4:09 min/km (Ludwikowice – granica z Czechami, wycieczka z Żoną)
BIEG 17/06/2018 – dystans: 15,09 km, czas: 1:32:12, tempo średnie: 6:07 min/km (Ludwikowice-Jugów-Zdrojowisko)

TRENING (TYDZIEŃ 23/2018)

Trening Biegowy

W sumie nie wiem co  napisać. Biegowy kryzys trwa u mnie w najlepsze 🙁
Nie mogę się zmobilizować do biegania właściwego do celów (zawodów) jakie sobie postawiłem.
Kuleje zwłaszcza kilometraż tygodniowy (treningi w środku tygodnia coraz krótsze) i długie wybiegania. W weekendy coś tak odżywam, ale skoro biegam po parę km w tyg. to wystarczające na sobotę-niedzielę wydają mi się dystanse 12-15 km (nie czarujmy, to za mało by był postęp).
Co gorsze mam spadek kontroli nad dietą. Wróciło picie coli, przegryza się codziennie lodami i batonikami. Wagę omijam szerokim łukiem ale lustro pewnie nie kłamie. Zmieniają się numerki w tą gorszą stronę.
Jedyne co jeszcze funkcjonuje to regularność – 4 biegi na tydzień.

Masakra. Coś jest źle ale nie umiem ułożyć sobie co. Czy po prostu lenistwo (psychika) czy zdrowotnie. A może obie te rzeczy na raz?
Mentalnie swoją słabość czuję zwłaszcza w przekładaniu celów.  Usprawiedliwiam się sam i obiecuję, że do kolejnego biegu będzie ok. Najpierw miało być mocno na Śnieżkę, teraz już w głowie widzę Półmaraton Wałbrzych… za moment dojdę do Łemkowyny i dalej będę w d…
No nic. Będzie boleć na trasie Śnieżki. O ile sił starczy na zmieszczenie się w limitach. Może to mnie coś nauczy.

W tygodniu 23 ubiegłem 35,94 km.

TYDZIEŃ 23
BIEG 05/06/2018 – dystans: 7,81 km, czas: 43:33, tempo średnie: 5:35 min/km (Oleśnica)
BIEG 07/06/2018 – dystans: 10,13 km, czas: 58:24, tempo średnie: 5:46 min/km (Oleśnica)
BIEG 08/06/2018 – dystans: 5,63 km, czas: 30:34, tempo średnie: 5:26 min/km (Oleśnica)
BIEG 10/06/2018 – dystans: 12,36 km, czas: 1:11:06, tempo średnie: 5:45 min/km (Oleśnica)