Archiwa tagu: statystyki

PODSUMOWANIE – Maj 2019

No i fajnie. Pierwszy w miarę dobry miesiąc za mną. Małymi kroczkami wspinam się ku lepszemu, chociaż nie ukrywam, że walka ciągle rozgrywa się w głowie. Pokus by odpuścić nie brakuje, często muszę pilnować się by nie spocząć na laurach 🙂

WAGA
Z 89 spadłem w końcu na 88. Niby słabo ale wydaje mi się, że wraz ze wzrostami kilometraży (patrz kolejny pkt 🙂 ) powinno to ruszyć trochę bardziej. Szkoda tylko, że trzymanie diety idzie mi raz lepiej, raz gorzej. Niby pewne, szkodliwe rzeczy ograniczam ale… wiadomo 🙂

KILOMETRAŻ + ILOŚĆ/JAKOŚĆ TRENINGÓW
Przebiegłem 148 km. Więcej by trochę było, ale ostatni tydzień miesiąca z datami czerwcowymi i kilometry uciekły.
Niemniej ostatnie dwa tygodnie to już ładne bieganie, ponad 40 km na tydzień porobione.

TRENING UZUPEŁNIAJĄCY
Ćwiczeń dalej brak (oj, czuję, że to się zemści), za to kolejny udany miesiąc pod względem 2 kółek. 172 km pokonane na rowerze.

SAMOPOCZUCIE/MOTYWACJA/ZDROWIE
Ujdzie mówiąc po polsku 🙂 Na nic specjalnie się nie uskarżałem, nic nie odpadło, zatarło się itp. 🙂 Czasem głową podpowiada tylko by trening skrócić, odpuścić ale się nie daję. Już za późno by się obijać.

Czyli…
Powoli, do przodu, staramy się 🙂 Idzie w miarę w dobrą stronę wszystko, chociaż nie ukrywam trochę za późno się zebrałem. Wszystkich zaległości nie nadrobię.

Podsumowanie – luty 2019

Kolejny miesiąc roku 2019 za mną. Pewne rzeczy ruszyły w dobrą stronę, sporo jednak jeszcze do poprawy.
Pod koniec lutego sprecyzowały mi się w końcu plany startowe więc liczę, że teraz powinno być trochę łatwiej. Wiem na co się szykuję i co powinienem zrobić by cel mógł być osiągnięty. Ten temat poruszę pewnie i w jakimś kolejnym wpisie (bo zadowolony z niego jestem bardzo 🙂 ale na ten moment szybkie podsumowanie minionego miesiąca.

WAGA
Dalej słabo. Praktycznie nie drgnęło nic w dobrą stronę, a nawet co tydzień widzę jakies gramy na +.
To mnie martwi bo chciałem co miesiąc trochę zrzucać. Spokojnie, pomału ale miało iść w dół. Optymistycznie liczyłem na chociaż 1 kg mniej a tu nic 🙁

KILOMETRAŻ + ILOŚĆ/JAKOŚĆ TRENINGÓW
Tu jest ok. Regularnie biegałem 4 x na tydzień, przy czym delikatnie zacząłem zwiększać dystanse. Druga połowa miesiąca to celowanie w biegi po około 10 km i coś dłuższego w weekend.

TRENING UZUPEŁNIAJĄCY
Bardzo źle. Nie ćwiczyłem nic, jakieś pojedyncze rolowania robiłem po bieganiu.

SAMOPOCZUCIE/MOTYWACJA/ZDROWIE
Tak ogólnie, życiowo to wielkich zmian nie było 🙂 Nic się jednak nie pogorszyło, jakieś zaległe tematy powoli zamykam więc przyjmijmy okres za udany.
Wiosna powoli idzie, dzień coraz dłuższy to i widzę możliwości/chęci lepszego biegania. Więcej też czasu na jakieś aktywności dodatkowe (oprócz biegania ruszyłem też rower, były jakieś spacery) co trochę człowieka budzi z letargu.

Czyli…
Luty w skali 100 pkt. odbieram mimo wszystko jako zakres 0-50. Ciągle jestem „na rozruchu”, dużo spraw obiecanych sobie muszę dopiero ruszyć. Światło na końcu tunelu jednak jest 🙂

Podsumowanie – styczeń 2019

Mimo wielkiej 😉 chęci długo się zbierałem by napisać podsumowanie moich dokonań w styczniu 2019 r. Niestety odwlekanie tego smutnego momentu nie ma sensu, trzeba coś jednak z siebie wyskrobać.

Zacznę od wykresu, który będę uzupełniał w kolejnych tygodniach. Zawiera on aktualną wagę, pokonany w danym tygodniu kilometraż i ilość odbytych treningów (biegowych).
Ciężko oczywiście wysnuć na jego bazie jakieś bezpośrednie wnioski o formie (bo dużo może być innych zmiennych na nim nie ujętych) ale myślę, że mimo wszystko pewne wnioski da się wyciągnąć.
Na ten moment startuję z tak słabego poziomy, że w ciemno mogę założyć, że trend wzrostowy na wykresie (oprócz wagi oczywiście 🙂 :)) przełoży się na lepsze wyniki.

Analiza biegowa 2019

Moja ocena dokonań wygląda zaś następująco:

WAGA
Niestety słabo. Koniec roku przyniósł mi lekki wzrost wagi (święta i urlop to zawsze zły czas). Przez styczeń niestety nic nie udało się z tym zrobić. Co gorsze mam wrażenie, że waga ciągle leci w górę! Martwi mnie to, bo o dziwo zrobiłem pewien krok w celu poprawy diety – zrezygnowałem z picia coli (którą pochłaniałem w strasznych ilościach) i sporo ograniczyłem słodycze.
Wygląda, że to co zostało w jadłospisie + ilości jedzone, podjadanie wieczorami dalej są złe jak na moją aktualną sytuację.

KILOMETRAŻ + ILOŚĆ/JAKOŚĆ TRENINGÓW
Ilościowo (szt treningów na tydzień) źle nie jest. Biegam w dalszym ciągu systematycznie. Poza pierwszym tygodniem, kiedy byłem chory, zawsze są to 3-4 treningi.
Niestety, popsuło się dużo z kilometrami i jakością treningu. Wyjścia na biegi w sumie tylko po to by pobiegać. Żadnych specjalnych jednostek treningowych, dystanse max. pod 10 km.

TRENING UZUPEŁNIAJĄCY
Leży całkowicie. Może z raz czy dwa coś się w domu poruszałem 🙁

SAMOPOCZUCIE/MOTYWACJA/ZDROWIE
Słaby okres. Znużenie wykonywaną pracą zawodową, zimowa depresja (słońca nie ma ciągle) strasznie jakoś negatywnie rzutują na mnie w początku tego roku.
Psychicznie jestem zmęczony, robota mnie nudzi, siedzi się w domu dużo i bezcelowo przy komputerze. A jak się nudzi/siedzi to się je. I śpi zbyt mało…czyli regeneracji brak.
Do tego wyjścia na bieganie ciągle po ciemku (w lesie pod Oleśnicą) jakoś nie zachęcają do wartościowego biegania. Nie mogę powiedzieć, że strach mnie szybko goni do domu 🙂 ale jednak leśne warunki trochę utrudniają. Tu krzywo, tu jakieś kamienie. Niby czołówka świeci ale uważać trzeba i psychika podpowiada: dobra 5 km wystarczy wracamy 🙂 Kółko się więc zamyka. Mało km robię to każdy dodatkowy ciężej pokonać.
Mała dygresja tutaj. Nie chcę jednak na ten moment wracać z bieganiem do Oleśnicy, bo boję się trochę o stopę. Skarżyłem się chyba kiedyś w opisach, ze po mocnym treningu w zeszłym roku coś mnie bolała. Niby nie przy bieganiu, ale przy chodzeniu, wchodzeniu po schodach. W lesie jednak lepiej bo bardziej miękko.
Zdrowotnie szału nie było. Przyplątało się do mnie jakieś przeziębienie ostatnio (katar, gardło, zatoki) co dodatkowo zmniejszyło ilość biegów.

CZYLI….
Styczeń na minus. Wszystko w.w. mocno obniżyło moją aktualną formę. Więcej już nie chcę narzekać ale ewidentnie brakuje mi zapału do działań i jakiegoś biegowego celu (co w przeszłości mi dużo ułatwiało). Coś trzeba będzie podziałać w tym względzie bo jeszcze z drugi taki słaby miesiąc i totalnie będę w d…


Podsumowanie roku 2018 / Plany 2019

Pasowałoby zacząć w amerykańskim stylu przedstawiajać szereg sukcesów i wizji jeszcze lepszych prognoz w przyszłości… jako polski pesymista zacznę jednak narzekać 🙂

wykres rodzajów aktywności
Statystki 2018

Bieg: 1787km
Rower: 662km

Miniony rok niestety nie należał do najbardziej udanych biegowo. Szereg różnych przeciwności do których zaliczyłbym:

  • lenistwo (swoje)
  • zdarzenia życiowe (zabierające czas na bieganie)
  • zdrowie (mam wrażenie, że niedomaga to i owo, trzeba by się zainteresować tym tematem)
  • motywacja (brak w początku roku)

Spowodowały, że biegałem mało, słabo i bez zapału.

Dla każdego z w.w. podpunktów można by rozpisać długą listę usprawiedliwień i wyjaśnień tylko czy ma to sens. Siebie raczej nie ma co przekonywać, że było świetnie skoro nie było. Było nijako.

Z jednej strony rok ten był lepszy niż 2017. Zwiększyłem trochę kilometraż, żadnej wielkiej kontuzji nie złapałem, jakieś zawody się do mety dociągnęło. Z drugiej jednak wynikowo kręcę się ciągle w tym samym miejscu od 6 lat. Najlepsze co ubiegałem to ledwie ocierało się o stare rekordy życiowe.
Nie ma co ściemniać obniża to morale, zniechęca i koło się zamyka.

Taka byle jakość męczyła mnie większość roku. Dopiero pod koniec coś drgęło. Światełkiem w tunelu dla mnie było trochę zmienienie podejścia do trenowania (szybciej, krócej, intensywniej), sporo roweru (co widać w słupkach). Będę kontynuował te wizje w 2019 (ale oczywiście kilometraż też musi się poprawić)

No nic, starczy smucenia. Co w 2019r? Ambitnie 🙂

Początek roku będzie wychodzeniem z zapaści. Po świetach złapało się dużo za dużo kg, więc zajmie trochę powrót do normalności.

Dodatkowo planuję w końcu solidnie schudnąć. Ciężkie to będzie, oj ciężkie ale widzę w tym swoją ostatnią szansę na wartościowe bieganie.

By waga zleciała, chcę w końcu zacząć ćwiczyć ogólnorozwojowo (dodatkowo oprócz biegania). Latka lecą, czuć jaki człowiek jest zastany. Lepszy brzuch, grzbiet, ręce by się przydały. Życiowo i biegowo.

Pod względem startowym zaś, to mam pewien zamysł, który niestety ujawnię dopiero jak wejdzie w fazę realizacji. Szkoda robić szum jak się nie uda ogarnąć, a ryzyko porażki wielkie 🙂
Gdyby jednak nie wyszło to tragedii nie będzie. Chcę skupić się na bieganiu 10-21 km w górach. Lokalne biegi z klimatem, bez tłoku, szaleństwa przy zapisach i kosztach $$$.
To mnie kręci ciągle i widzę tu swoją szanse na podtrzymanie pasji biegowej.
Czego i Wam życzę w 2019.

TRENING (TYDZIEŃ 51-52/2017) + podsumowanie roku

Trening Biegowy

Brak systematyczności to straszna cecha. Odpuściłem trochę pisanie na blogu (ale za to biega się :)) i teraz mam na tyle dużo danych by mi się nie chciało ująć to w zwyczajowe ramki. Ech… katastrofa 🙁
Trudno popracuję i nad tym, teraz w telegraficznym skrócie.

Tydzień 51
Pracowity tydzień pod względem poza biegowym. Z tego powodu zrobiłem tylko dwa treningi
23/12/2017 – Dystans: 5,36 km, Czas: 0:32:31, Śr. tempo: 6:04 – Bieg płaski, Oleśnica
24/12/2017 – Dystans: 9,15 km, Czas: 0:56:34, Śr. tempo: 6:11 – Bieg płaski, tereny pod Oleśnicą

Tydzień 52
Święta i 2 tygodnie urlopu. Większość w Górach Sowich, więc w końcu solidniejsze biegi.
26/12/2017 – Dystans: 9,15 km, Czas: 0:56:50, Śr. tempo: 6:13 – Podgórskie tereny (Ludwikowice Kł.)
27/12/2017 – Dystans: 12,28 km, Czas: 1:14:33, Śr. tempo: 6:04 – Podgórskie tereny (Ludwikowice Kł.-Sokolec)
30/12/2017 – Dystans: 9,97 km, Czas: 0:59:08, Śr. tempo: 5:56 – Podgórskie tereny (Ludwikowice Kł.-Jugów)
31/12/2017 – Dystans: 12,29 km, Czas: 1:14:15, Śr. tempo: 6:03 – Podgórskie tereny (Ludwikowice Kł.-Sokolec)

PODSUMOWANIE LICZBOWE 2017
Cóż, wiadomo było od dawna. 2017 nie był moim rokiem. Różne powody, różne sytuacje. Kilometrów nabiegałem dużo mniej niż w poprzednim roku (łącznie 1385). Nie było też mowy o jakości treningu – każdy bieg (zwłaszcza w 2 połowie roku) praktycznie na przeżycie. Spuśćmy więc zasłonę milczenia na to słabe widowisko.

Statystyka miesięczna w 2017r.
Statystyka miesięczna w 2017r.

 

TRENING (TYDZIEŃ 52/2016) + STATYSTYKI 2016

Trening Biegowy

Ostatni tydzień roku minął podobnie jak poprzednie. Biegałem w miarę regularnie ale ciągle mniejsze dystanse niż powinienem.  Przyjmijmy, że to taki okres roztrenowania 🙂 a od stycznia powoli się rozkręcę.
Liczbowo pokonałem 35,62 km,  4 treningi z czego 1 bieg to zawody (Bieg Sylwestrowy w Jelczu Laskowicach).

Data: 26/12/2016

Dystans: 7,86 km
Czas: 00:44:49
Średnie tempo: 5:42 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Nike LunarSwift +4

Bieg, po płaskim w Oleśnicy. Dwie rundki.

Data: 27/12/2016

Dystans: 9,08 km
Czas: 00:53:34
Średnie tempo: 5:54min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Kalenji Kapteren Crossover Fw13

Dla odmiany od asfaltów tym razem biegałem po lasach wokół Oleśnicy.  Mam tu parę fajnych odcinków i na jednym z nich postanowiłem polecieć 10 km.
Spodziewałem się większego błota ale trasa była w miarę sucha (mróz w lesie jednak trzyma). Błotko i kałuże były tylko na odcinku gdzie wycinają drzewa. Niby z 1-2 km gorsze ale wystarczyło bym wpadł w jedną z nich po kostki 🙂

Data: 29/12/2016

Dystans: 9,10 km
Czas: 00:55:44
Średnie tempo: 6:08min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Kalenji Kapteren Crossover Fw13

Ta sama trasa co we wtorek. Tym razem mróz był dużo większy i ładnie pościnał kałuże. Obyło się bez kąpieli. Czas jednak słabszy bo biegłem już po ciemku z czołówką,

Data: 31/12/2016 – 2 Bieg Sylwestrowy w Jelczu Laskowicach

Dystans: 9,58 km
Czas: 00:46:55
Średnie tempo: 4:54 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Nike LunarSwift +4

Miałem nigdzie w sylwestra nie biegać ale nie wytrzymałem i zapisałem się jakoś koło świąt.
Większy opis w następnym poście ale biegło mi się znośnie. Zgodnie z oczekiwaniami, że tak powiem. Życiówki żadnej nie było ale i bez tragedii.

KRÓTKIE POSUMOWANIE 2016

Statystyki pokonanego dystansu w 2016r.
Statystyki pokonanego dystansu w 2016r.

Pod względem pokonanego dystansu 2016 rok był dla mnie rekordowym. Pokonałem barierę 2000 km, kończąc finalnie z 2347 km biegu (na wykresie jest trochę więcej po wskoczyły tam dodatkowo rower i jazda na nartach biegowych).

Miesięczna statystyka przebiegniętych km w 2016r.
Miesięczna statystyka przebiegniętych km w 2016r.

Mocną miałem zwłaszcza pierwszą połowę roku. Styczeń jeszcze słaby (z powodu choroby wypadło mi sporo treningów) ale później praktycznie co miesiąc ponad 200 km. Progres był zauważalny co pozwoliło mi pokonać zaplanowane zawodu ultra. Później zaczęło się stopniowe zwalnianie. Już poniżej 200 km by ostatnie 2 miesiące w ogóle przysiąść.
Szczęśliwie dla mnie jest to tylko mniej treningów ale ciągle biegam więc liczę na szybki powrót do formy 🙂
Plany na 2017 są ambitne, mam nadzieję, że przygotowanie do zawodów się uda.

Podsumowanie roku 2015

Nie będę się specjalnie rozpisywał ale tytułem kronikarskim szybkie podsumowanie roku 2015.

W całym roku nabiegałem 1724 km. W mojej dotychczasowej „karierze” to najlepszy wynik.
Spokojnie jeszcze parę kilometrów więcej dałoby się zrobić gdyby nie kontuzja w czerwcu.

Statystyki biegowe 2015

Miesięcznie, przebiegi dalej nie porażały. Ani razu nie udało mi się osiągnąć ponad 200 km. Widać więc, że mam tu tyły i jak pisałem wcześniej będę starał się to zwiększać.
Jestem bowiem taką osobą, że jak solidnie okresu nie przepracuję to wynik się sam nie zrobi. Chcąc więc w końcu ładnie „zrobić” maraton i DFBG 130 km trzeba biegać, biegać i biegać….