Archiwa tagu: forma

Podsumowanie – luty 2019

Kolejny miesiąc roku 2019 za mną. Pewne rzeczy ruszyły w dobrą stronę, sporo jednak jeszcze do poprawy.
Pod koniec lutego sprecyzowały mi się w końcu plany startowe więc liczę, że teraz powinno być trochę łatwiej. Wiem na co się szykuję i co powinienem zrobić by cel mógł być osiągnięty. Ten temat poruszę pewnie i w jakimś kolejnym wpisie (bo zadowolony z niego jestem bardzo 🙂 ale na ten moment szybkie podsumowanie minionego miesiąca.

WAGA
Dalej słabo. Praktycznie nie drgnęło nic w dobrą stronę, a nawet co tydzień widzę jakies gramy na +.
To mnie martwi bo chciałem co miesiąc trochę zrzucać. Spokojnie, pomału ale miało iść w dół. Optymistycznie liczyłem na chociaż 1 kg mniej a tu nic 🙁

KILOMETRAŻ + ILOŚĆ/JAKOŚĆ TRENINGÓW
Tu jest ok. Regularnie biegałem 4 x na tydzień, przy czym delikatnie zacząłem zwiększać dystanse. Druga połowa miesiąca to celowanie w biegi po około 10 km i coś dłuższego w weekend.

TRENING UZUPEŁNIAJĄCY
Bardzo źle. Nie ćwiczyłem nic, jakieś pojedyncze rolowania robiłem po bieganiu.

SAMOPOCZUCIE/MOTYWACJA/ZDROWIE
Tak ogólnie, życiowo to wielkich zmian nie było 🙂 Nic się jednak nie pogorszyło, jakieś zaległe tematy powoli zamykam więc przyjmijmy okres za udany.
Wiosna powoli idzie, dzień coraz dłuższy to i widzę możliwości/chęci lepszego biegania. Więcej też czasu na jakieś aktywności dodatkowe (oprócz biegania ruszyłem też rower, były jakieś spacery) co trochę człowieka budzi z letargu.

Czyli…
Luty w skali 100 pkt. odbieram mimo wszystko jako zakres 0-50. Ciągle jestem „na rozruchu”, dużo spraw obiecanych sobie muszę dopiero ruszyć. Światło na końcu tunelu jednak jest 🙂

Way of the …Biegacz

Korzystając z pięknych okoliczności przyrody wybraliśmy się niedawno, rodzinnie na Ślęzę. Pogoda piękna, warunki terenowe dobre, aż przyjemnie było iść i cieszyć się przyrodą.

Przy okazji tej wycieczki zauważyłem w tejże okolicy mnóstwo biegaczy i biegaczek (ale biegaczy więcej). Wszyscy w mniej lub bardziej ultrasowym ekwipunku z mozołem darli w górę świętej góry czy też rączo zbiegali w dół.

Aż serce się raduje, że taki sportowy duch w narodzie. Z pewnym jednak zasmuceniem odnotowałem fakt, że praktycznie wszyscy sportowej sylwetki nie mieli. A nawet rzekłbym … grubi (nazywając rzecz po imieniu).

Zadumałem się nad tą sytuacją no bo… fajnie ludzie chcą coś ze swoim życiem zrobić. Walczą, ćwiczą, biegają. Umiejscawiając się jednak w takiej formie w górskich klimatach bardziej odbieram to jako oszukiwanie samego siebie. Wybieranie najmniejszej linii oporu.

Droga biegowa często idzie bowiem tak.
Po impulsie by zacząć zaczyna się mozolne klepanie treningów. Jeden, dwa, trzy w tygodniu. Pierwszy kilometr, dwa, pięć. Pęka pierwsza dycha. Wciągamy się. Super.. no to migiem pora na półmaraton. A jak półmaraton to i maraton. Wiadomo fame większy.
Szybko jednak okazuje się, że tak to biegają wszyscy, a nasze wyniki delikatnie mówiąc nie porażają. Życiówek nie ma, grzejemy stawkę w drugiej połowie x tysiąca biegnących. Na treningach nie chce się pracować zbyt ciężko, szybkość kuleje, waga stoi w miejscu. No to co… ultra. Boom na góry szaleje teraz. Zmagania herosów – 50 km, 100, a może więcej. Sława murowana 🙂
A przy tym co by nie mówić, dla amatora ultra jest całkiem przyjemne. Leci się w terenie tempem nie zabijającym, pod górki i tak idzie. Limity czasowe z reguły są sporem da się zdarzyć do mety.

Kolejnym punktem po jakimś czasie jest triathlon ale dajmy już spokój 🙂

Tak sobie myślę, że to takie oszukiwanie samego siebie. Droga na skróty bo i szacun na dzielni jest a i zmęczyć się trzeba na treningach „jakby mniej”. Szkoda, że tak wielu (nie wyłączając mnie) wybrało taką drogę. W biegowej ścieżce kariery jest miejsce na wszystko. Fajnie jednak by na kolejne szczeble wchodzić we właściwej kolejności i stosownym czasie. Czego wszystkim życzę.

BTW. Mam nadzieję, że w.w. nikt się nie obraził. Napisał to bowiem reprezentant tej samej „grupy zawodowej” z brzuszyskiem jak piłka i ciągle sporą nadwagą 🙂

Podsumowanie – styczeń 2019

Mimo wielkiej 😉 chęci długo się zbierałem by napisać podsumowanie moich dokonań w styczniu 2019 r. Niestety odwlekanie tego smutnego momentu nie ma sensu, trzeba coś jednak z siebie wyskrobać.

Zacznę od wykresu, który będę uzupełniał w kolejnych tygodniach. Zawiera on aktualną wagę, pokonany w danym tygodniu kilometraż i ilość odbytych treningów (biegowych).
Ciężko oczywiście wysnuć na jego bazie jakieś bezpośrednie wnioski o formie (bo dużo może być innych zmiennych na nim nie ujętych) ale myślę, że mimo wszystko pewne wnioski da się wyciągnąć.
Na ten moment startuję z tak słabego poziomy, że w ciemno mogę założyć, że trend wzrostowy na wykresie (oprócz wagi oczywiście 🙂 :)) przełoży się na lepsze wyniki.

Analiza biegowa 2019

Moja ocena dokonań wygląda zaś następująco:

WAGA
Niestety słabo. Koniec roku przyniósł mi lekki wzrost wagi (święta i urlop to zawsze zły czas). Przez styczeń niestety nic nie udało się z tym zrobić. Co gorsze mam wrażenie, że waga ciągle leci w górę! Martwi mnie to, bo o dziwo zrobiłem pewien krok w celu poprawy diety – zrezygnowałem z picia coli (którą pochłaniałem w strasznych ilościach) i sporo ograniczyłem słodycze.
Wygląda, że to co zostało w jadłospisie + ilości jedzone, podjadanie wieczorami dalej są złe jak na moją aktualną sytuację.

KILOMETRAŻ + ILOŚĆ/JAKOŚĆ TRENINGÓW
Ilościowo (szt treningów na tydzień) źle nie jest. Biegam w dalszym ciągu systematycznie. Poza pierwszym tygodniem, kiedy byłem chory, zawsze są to 3-4 treningi.
Niestety, popsuło się dużo z kilometrami i jakością treningu. Wyjścia na biegi w sumie tylko po to by pobiegać. Żadnych specjalnych jednostek treningowych, dystanse max. pod 10 km.

TRENING UZUPEŁNIAJĄCY
Leży całkowicie. Może z raz czy dwa coś się w domu poruszałem 🙁

SAMOPOCZUCIE/MOTYWACJA/ZDROWIE
Słaby okres. Znużenie wykonywaną pracą zawodową, zimowa depresja (słońca nie ma ciągle) strasznie jakoś negatywnie rzutują na mnie w początku tego roku.
Psychicznie jestem zmęczony, robota mnie nudzi, siedzi się w domu dużo i bezcelowo przy komputerze. A jak się nudzi/siedzi to się je. I śpi zbyt mało…czyli regeneracji brak.
Do tego wyjścia na bieganie ciągle po ciemku (w lesie pod Oleśnicą) jakoś nie zachęcają do wartościowego biegania. Nie mogę powiedzieć, że strach mnie szybko goni do domu 🙂 ale jednak leśne warunki trochę utrudniają. Tu krzywo, tu jakieś kamienie. Niby czołówka świeci ale uważać trzeba i psychika podpowiada: dobra 5 km wystarczy wracamy 🙂 Kółko się więc zamyka. Mało km robię to każdy dodatkowy ciężej pokonać.
Mała dygresja tutaj. Nie chcę jednak na ten moment wracać z bieganiem do Oleśnicy, bo boję się trochę o stopę. Skarżyłem się chyba kiedyś w opisach, ze po mocnym treningu w zeszłym roku coś mnie bolała. Niby nie przy bieganiu, ale przy chodzeniu, wchodzeniu po schodach. W lesie jednak lepiej bo bardziej miękko.
Zdrowotnie szału nie było. Przyplątało się do mnie jakieś przeziębienie ostatnio (katar, gardło, zatoki) co dodatkowo zmniejszyło ilość biegów.

CZYLI….
Styczeń na minus. Wszystko w.w. mocno obniżyło moją aktualną formę. Więcej już nie chcę narzekać ale ewidentnie brakuje mi zapału do działań i jakiegoś biegowego celu (co w przeszłości mi dużo ułatwiało). Coś trzeba będzie podziałać w tym względzie bo jeszcze z drugi taki słaby miesiąc i totalnie będę w d…


Postanowienia noworoczne

Postanowienia (zarówno noworoczne jak i te mniejsze) mają z reguły to do siebie, że zaczynają się od poniedziałku 🙂

Mamy już trzeci tydzień, poniedziałki minęły dwa i… nie zmieniło się u mnie nic. Co gorsza postanowienia jakieś podjąłem więc początek roku zaczynam słabo.
Źle, sumienie mnie męczy więc nie ma wyjścia. Trzeba określić się jaśniej i brać do roboty.
Systematyzując całość podam cele jakie pragnę osiągnąć, a pod koniec roku będzie można łatwo do tego wrócić i zobaczyć co udało się zrealizować 🙂
Część celów jest ogólna, nie do końca związana z bieganiem, ale widzę możliwość korzystnego oddziaływaniach ich właśnie na biegi.

No to lecimy 🙂 Cele podane są w kolejności dowolnej, pozwoliłem sobie wpisać pokrótce co przez nie chcę osiągnąć.
Regularne treningi biegowe. Zakładam przynajmniej 4 na tydzień, przy czym chciałbym w końcu osiągnąć przyzwoity kilometraż jak i „jakość” realizowanych jednostek. Zaczynam z niskiego poziomu, początkowo będę „wracał” do swoich najlepszych czasów. Konkretyzacja biegania nastąpi pod koniec lutego, kiedy to będę wiedział jakie zawody będą tymi ważnymi w 2019r.
Ćwiczenia uzupełniające. Przynajmniej 4 razy w tygodniu, realizowane w większości w domu. Zakładam tu podniesienie sprawności ogólnej, lepsze rozciągnięcie. Ale… jako fajne uzupełnienie biegania widzę też rower, który sporo chcę w tym roku rozruszać.
Spadek wagi. Od 5 lat kręcę się ciągle przy 88 kg. Nie pomaga to wcale w bieganiu. W tym roku chciałbym zejść przynajmniej do 80 kg. W pakiecie z dobrym treningiem powinno to zaprocentować ładną zwyżką formy.
Systematyczne, cotygodniowe aktualizowanie postępów na stronie (jak i samej strony). Blogowanie u mnie kuleje ostatnio. Nie chce mi się pisać (bo i o czym jak nic nie idzie). Profesjonalnej kariery blogowej wprawdzie już nie zrobię na 100% ale chciałbym jednak prowadzić to lepiej dla siebie samego (co deklarowałem na początku pisania).
Lepsza regeneracja = sen. Ostatnimi czasy mam jakiś życiowy dołek. Po pracy siedzę sporo przy PC. przy czym robię właściwie nic. I to nic trwa mi przynajmniej do 24 (albo lepiej) a później rano pobudka o 6:00. Tak się nie da, wypadałoby kłaść się spać o bardziej przyzwoitej porze.
Przynajmniej 1 pożyteczne dokonanie na dzień 🙂 To już całkiem poza treningami. Takie życiowe. Mniej marnować czasu np. przy komputerze a dokonać chociaż jedną pożyteczną czynność. W moim przypadku może to być przeczytanie książki, rozwój fotograficzny albo cokolwiek inne, co przez moje obijactwo kuleje.

Ambitnie, ale lepiej zacząć z wysoka i trochę spaść (będąc ciągle wyżej niż teraz) niż zacząć słabo i nie podnieść się nawet o krok.

Pierwszy raporcik więc za tydzień 🙂