Trening

O postępach w treningu (czy jego metodach) donosił będę we wpisach na blogu, bo nie ukrywam, że coś słabo idzie mi aktualizowanie tej rubryki
2018r – po różnych perypetiach z 2017r, kiedy to zanotowałem słaby sezon i moja forma mocno opadała, w 2018 r postawiłem na sumienność i powolne budowanie bazy.
W dalszym ciągu nie stosuję różnych skomplikowanych planów – po prostu biegam. Tu mam ciągle spora rezerwę i myślę, że wystarczy to na podniesienie się przynajmniej do byłych wyników (a może i lepiej).
Początkowe miesiące chciałbym takie objętości:
Styczeń – 160
Luty – 180-200
Marzec – 200-220
Kwiecień – zobaczymy 🙂

W 2017 r. było tak (prawie jak w 2016, w praktyce kulało):

PONIEDZIAŁEK – wolne

WTOREK – bieg na dystansie około 11-12 km (płaski teren)

ŚRODA – wolne

CZWARTEK – bieg na dystansie około 11-12 km (płaski teren)

PIĄTEK – wolne

SOBOTA – długie wybieganie (w większości 10-15 km, teren górski…)

NIEDZIELA – relaksacyjny bieg z moją Żoną (Żona odpuściła, nie biegała :(, teren górski…)

W 2016 r. było zaś tak:

PONIEDZIAŁEK – wolne

WTOREK – bieg na dystansie około 11-12 km (płaski teren)

ŚRODA – bieg na dystansie około 6-12 km (płaski teren) – ostatnio odpuściłem ten bieg i środa jest znów wolna

CZWARTEK – bieg na dystansie około 11-12 km (płaski teren)

PIĄTEK – wolne

SOBOTA – długie wybieganie (w tym momencie około 15-20 km będę zwiększał do 30 w miarę postępów, teren górski)

NIEDZIELA – relaksacyjny bieg z moją Żoną (w tym momencie około 10 km, teren górski)

Jak widać 4 treningi na tydzień pasują mi, przy zwiększeniu dystansów długich wybiegań tygodniowy kilometraż jest ok – ponad 50 km.

W 2015 r. było zaś tak:

PONIEDZIAŁEK – wolne

WTOREK – bieg na dystansie około 12 km (płaski teren)

ŚRODA – wolne

CZWARTEK – bieg na dystansie około 12 km (płaski teren)

PIĄTEK – wolne

SOBOTA – bieg na dystansie około 5 km (teren górski)

NIEDZIELA – długie wybieganie (w tym momencie około 20 km, teren górski) – oj rzadko się to udawało

Minusem treningów w 2-15 roku był fakt, że długie wybiegania z reguły kończyły się na 15 km. Nie szło z tego zbudować ani wytrzymałości ani kilometrażu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

W pogoni za marzeniami