City Trail Wrocław 2017/2018 – bieg 1/6

City Trail 17/18

Miniona sobota (07/10) to Wrocławskie rozpoczęcie biegów City Trail. Mimo, że do tej pory startowałem co około 2 cykle, to tym razem zdecydowałem się wystartować bez zwyczajowej przerwy. Ot dla podtrzymania motywacji biegowej w zimie.

W samej formule CT nie zmieniło się praktycznie nic. Ta sama lokalizacja, zasady. Pewne ulepszenia dotknęły stronę internetową (zapisy itp), zwiększył się wybór gadżetów do zakupu (koszulki, magnesy). Raczej nie będę się nad tym rozwodził. Jedyną godną zauważenia nowością było wprowadzenie wydawanych na stałe numerów i chipów (do tej pory trzeba było je pobierać i zdawać w każdy biegowy weekend). Z jednej strony zmiana godna uznania, a i koszt niezbyt duży – 10 zł. Czy jednak rewolucyjna i potrzebna?  Okaże się w kolejnych biegach. W pierwszym kolejki do numerów były spore 🙂

Z imprezy/biegu mam zaś takie wrażenia.

Wrocław przywitał biegaczy trasą mokrą i błotnistą. Dodatkowo niedawne wichury nałamały sporo gałęzi, drzew więc i ekstra utrudnienia na trasie były (np. po 2 kilometrze zwalone drzewo i konieczność ominięcia go).  Podczas biegu był też deszcz, ale w sam raz w lesie to jakoś specjalnie nie przeszkadzało.  Cóż, jednym słowem przeszkadzajki, które nie pozwalały na w pełni komfortowe bieganie.

Od strony sportowej pierwszy bieg mogę uznać za udany. Przewidywałem, iż moje realne możliwości to około 5 min/km., stanąłem więc w strefie startowej 25 min. Trafnie określiłem swoją formę. Na mecie zameldowałem się po 24:57 min zajmując miejsce 248 z 534.
Teoretycznie przy lepszej pogodzie i mniejszej liczbie startujących parę sekund jeszcze dało by się urwać.

No właśnie… biegacze. Z tego czym chwalili się organizatorzy we Wrocławiu pobito rekord frekwencji. Wystartowało ponad 500 osób. Hmmm… tą liczbę czuć już niestety na trasie. Pierwszy kilometr nie pozwala na swobodną rywalizację. Szarpie się tempo, trzeba uważać i na przeszkody terenowe i na innych biegaczy. Wyprzedzają, blokują. Niestety dużo osób nie zważa na strefy startowe i przeszkadza biegnąc wolniej niż inni. Słabo trochę. Z jednej strony rozumiem organizatorów (wieczny pęd ku cyfrom rosnącym) ale wszystko ma swoje limity. Tu już zaczyna być na styk. Las Osobowicki, aż tyle ludzi nie mieści by biegało się im komfortowo.

CT Wroclaw
Prezentacja przedstartowa 🙂

TRENING (TYDZIEŃ 40/2017)

Trening Biegowy

Tydzień 40 można zaliczyć do udanych połowicznie. Pod względem ilości biegów było całkiem, całkiem bo 4, no ale dystanse raczej mizerne (średnio po około 5 km). Cóż. Plus, że udało się pokonać lenia przynajmniej jeśli chodzi o systematyczność. Dystans może pojawi się z czasem 🙂
Jeśli chodzi o szczegóły, było tak:

Data: 02/10/2017
Dystans: 4,64 km
Czas: 00:27:03
Średnie tempo: 5:50 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Dunlop

Jako, że w poniedziałek rezydowałem jeszcze w okolicach Gór Sowich to udało się zrobić, krótki trening w obszarze górzystym. Dwa kilometry pod górkę, dwa w dół. Nie najgorzej to poszło.

Data: 04/10/2017
Dystans: 5,61 km
Czas: 00:32:40
Średnie tempo: 5:50 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – EB Brutting Diamond Star

Rundka po Oleśnicy. Jedno kółeczko.

Data: 05/10/2017
Dystans: 5,48 km
Czas: 00:32:04
Średnie tempo: 5:51 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – EB Brutting Diamond Star

Yyyy… to samo co wczoraj 🙂

Data: 07/10/2017 – City Trail Wrocław, bieg 1/6
Dystans: 4,90 km
Czas: 00:25:02
Średnie tempo: 5:06 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Kalenji Kapteren Crossover Fw13

Rozpoczęcie cyklu City Trail we Wrocławiu. Nawet udane, więcej w kolejnym wpisie.

Data: 08/10/2017 – Rower
Dystans: 8,20 km
Czas: 00:27:50
Średnie tempo: 3:24 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Crivit (jak Nike)

Data: 08/10/2017
Dystans: 5,62 km
Czas: 00:31:50
Średnie tempo: 5:40 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – EB Brutting Diamond Star

W ramach rozruszania się po sobotnich zawodach pętla taka jak w środę i czwartek. Niby zacząłem wolniej by nie przeciążać nóg ale i tak wyszło szybciej niż poprzednie biegi. Ciekawostka.

Finalnie tydzień zamknął się 26,25 pokonanymi kilometrami.

Zawody biegowe z ostatnich 2 miesięcy

Pod tym nijakim tytułem chciałbym zamieścić króciutkie relacje z ostatnich 3 zawodów w jakich biegałem. Dawno to było i nie sądzę by pełny opis miał jakiś wielki sens w tym momencie.
Ot, wpis bardziej dla mnie bym pamiętał w kolejnych latach jak mi szło.
Uważni czytelnicy z pewnością wyczają, że w większości tych biegów startuję cyklicznie więc ciężko też oczekiwać jakichś mega rewelacji organizacyjnych (kto ciekawy to poczyta relacje z ubiegłych roczników).

13/08 – 8 Bieg na Wielką Sowę
Wielka Sowa była ostatnim moim biegiem w którym wystartowałem jeszcze w miarę przygotowany.  Owszem, ze sporym niedosytem (co do formy) ale jeszcze przed finalną katastrofą.
Trasę znam więc tym razem zacząłem dużo spokojniej. Nie chciałem spacerować już po pierwszym kilometrze. Oczywiście podejścia były ale taktycznie nie skiepściłem 🙂 W końcówce dystansu miałem jeszcze siły by biec.
Oficjalnie: 01:06:06. Miejsce 383.

Regatta 8 Bieg na Wielką Sowę
Regatta 8 Bieg na Wielką Sowę

10/09 – 35 PKO Wrocław Maraton
Już na starcie nie miałem złudzeń. To nie może się udać. Pewnie człowiek ma nadzieję – a może… no ale realnie się nie da. No nie ma szans.
We Wrocławiu wiedziałem, że jestem dużo za ciężki, od dawna nie biegałem długich wybiegań a i ogólny kilometraż słabiutki. Dodatkowo osłabienie po operacji i było wiadomo, że będzie spacer. Był. Po 25 kilometrze wyszły braki przygotowanie i nogi odmówiły posługi. Zwyczajowo szedłem, podbiegałem i tak do mety. Tragicznie wyszło:
04:42:33. Miejsce OPEN 3776.
Przez czas moich treningów maratonu nie pobiegłem jeszcze dobrze (ok, jeden Orlen miałem prawie ok), we Wrocławiu zaś nie błysnąłem nigdy. Podjąłem więc postanowienie, że kolejny start na tym dystansie będzie dopiero wtedy gdy będę pewien, że przełamię 4 godziny (marzy mi się kiedyś mniej niż 3). Obie opcje chyba będą nieprędko 🙂

35 PKO Wrocław Maraton
35 PKO Wrocław Maraton

17/09 – XXIII Bieg Uliczny w Twardogórze.
Jedno z moich ulubionych 10 km. Zawsze w miarę leciałem, szczęście miałem też do losowań 🙂 W 2017 nie mogło mnie na starcie zabraknąć.
Po maratonie byłem wypompowany tak, że nie udało się już nic potrenować. Poleciałem więc spontanicznie wierząc, że 10 jakoś wymęczę. Pewnie gorzej niż rok temu ale może nie tragicznie. Wiara i logika mówiły mi, że po około 05:00 może wytrzymam.
Pierwsze 3 km zrobiłem nawet trochę lepiej (bliżej 5 ale 4 z przodu :)). Później spadło do około 05:15.
Finalnie: 50:48. Miejsce 54. Na osłodę znowu udało mi się wylosować drobiazg po biegu 🙂

XXIII Międzynarodowy Bieg Uliczny w Twardogórze
XXIII Międzynarodowy Bieg Uliczny Twardogóra

TRENING (TYDZIEŃ 39/2017)

Trening Biegowy

Troszkę normalniej. Biegało się, chociaż mało. Za mało by  był z tego jakiś postęp, ot tak by nie zaprzepaścić całości.

Data: 27/09/2017
Dystans: 9,14 km
Czas: 00:53:57
Średnie tempo: 5:54 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – EB Brutting Diamond Star

Rundka pod Oleśnicą. Podłoże dobre, w miarę twardo i o dziwo nie było mega kałuż. Dało się biegać więc w „nieterenowych” bucikach.

Data: 28/09/2017
Dystans: 8,13 km
Czas: 00:44:11
Średnie tempo: 5:26 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – EB Brutting Diamond Star

Tym razem po asfalcie. Początek dość spokojnie by z kolejnymi kilometrami podkręcić tempo.  Biegło mi się dość dobrze przez połowę dystansu, później jednak zacząłem czuć żołądek. Jednak słaba dieta w robocie (automatowe kawy itp.) nie sprzyja sportowi. Pod koniec musiałem zrobić mały postój 🙂 by ostatni kilometr spokojnie zrobić pod 05:00.

Data: 30/09/2017
Dystans: 11,10 km
Czas: 01:05:25
Średnie tempo: 5:54 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Dunlop

Okolice Gór Sowich. Plan był na około 12 km ale po około 3 km zacząłem czuć nogę. Konkretnie to tył nad kolanem (coś jak mięsień czworogłowy uda albo przywodziciel patrząc na fachowe nazwy w necie :)).  Ból może nie krytyczny ale miałem wrażenie sztywności w tym obszarze i zacząłem się bać bym coś sobie nie urwał. Zwolniłem, stanąłem nawet by porozciągać podejrzane miejsce i później już leciałem ostrożniej.  „Kontuzja” się nie pogłębiała ale uznałem, że skrócę trasę i wyszło o 1 km mniej.
Wydaje mi się, że wyszło tu ostrzejsze bieganie z 28/09 i brak rozciągania po nim. By nie ryzykować sobotni bieg uznałem za ostatni w tym tygodniu. Kolejne bieganie przełożyłem na poniedziałek.

TRENING (TYDZIEŃ 31-38)

Trening Biegowy

Oj masakra jak dawno nie pisałem 🙁 Ponad 2 miesiące ciszy.
Generalnie ostatnie miesiące wpisały się w tegoroczny, kiepski okres biegowy. Co poczułem przypływ chęci/formy to zawsze coś ściągnęło mnie w dół.  Lepsze tygodnie przeplatały się z tymi, gdy trenowałem mało i nieregularnie.  Na domiar złego miałem wypadek (przy pracach domowych), który w połączeniu ze szpitalem na 2 tygodnie wyłączył mnie całkowicie z biegów. Później trening szedł już całkiem słabo. Dość powiedzieć, że zrezygnowałem z 2 opłaconych biegów (Półmaraton Wałbrzych, Waligóra Run Cross) a późniejsze zawody to robiłem tak na poziomie biegów z 2012 r.

Cóż… zawsze może być gorzej ale w głowie mam, że swoje biegowe dno już prawie osiągnąłem.
Ponieważ ciągle coś tam próbuję biegać ( 2-4 trening na tydzień robię) to liczę, że jakieś odbicie od dna nastąpi. Pewnie już w 2017 nic nie nawojuję ale oby przyszły rok był lepszy.

Ponieważ okres „lenistwa” był długi nie ma chyba wielkiego sensu pisać jak się biegało. Sporo detali (buty, nastrój) nie pamiętam wiec przytoczę tylko suche dane z GPS.

Tydzień 31
01/08/2017 – Dystans: 11,09 km, Czas: 1:05:31, Śr. tempo: 5:54
03/08/2017 – Dystans: 10,40 km, Czas: 1:00:51, Śr. tempo: 5:51
06/08/2017 – Dystans: 10,18 km, Czas: 1:01:01, Śr. tempo: 6:00

Tydzień 32
07/08/2017 – Dystans: 10,49 km, Czas: 56:54, Śr. tempo: 5:25
09/08/2017- Dystans: 10,13 km, Czas: 1:00:09, Śr. tempo: 5:56
11/08/2017- Dystans: 10,15 km, Czas: 1:00:27, Śr. tempo: 5:57
13/08/2017- Dystans: 8,96 km, Czas: 1:06:01, Śr. tempo: 7:22  Bieg na Wielką Sowę
13/08/2017- Dystans: 5,47 km, Czas: 35:36, Śr. tempo: 6:30

Tydzień 33 – brak treningów, szpital

Tydzień 34 – brak treningów, rekonwalescencja

Tydzień 35
29/08/2017 – Dystans: 4,62 km, Czas: 27:05, Śr. tempo: 5:52
30/08/2017- Dystans: 5,14 km, Czas: 25:42, Śr. tempo: 5:00
31/08/2017- Dystans: 3,16 km, Czas: 32:56, Śr. tempo: 10:26
02/09/2017- Dystans: 4,61 km, Czas: 27:35, Śr. tempo: 5:59
03/09/2017- Dystans: 9,99 km, Czas: 57:40, Śr. tempo: 5:46

Tydzień 36
04/09/2017- Dystans: 7,30 km, Czas: 46:55, Śr. tempo: 6:26
04/09/217- Dystans: 4,15 km, Czas: 25:39, Śr. tempo: 6:11
06/09/2017- Dystans: 12,25 km, Czas: 1:13:25, Śr. tempo: 6:00
08/09/2017- Dystans: 12,19 km, Czas: 1:07:07, Śr. tempo: 5:30
10/09/2017- Dystans: 42,90 km, Czas: 4:42:38, Śr. tempo: 6:35 – Maraton Wrocław

Tydzień 37
17/09/2017- Dystans: 9,94 km, Czas: 50:45, Śr. tempo: 5:06 – XXIII Bieg UlicznyTwardogóra

Tydzień 38
19/09/2017- Dystans: 8,14 km, Czas: 46:24, Śr. tempo: 5:42
20/09/2017- Dystans: 8,16 km, Czas: 25:53, Śr. tempo: 3:10 > ROWER. + to samo z powrotem, czyli x2 powinno być 🙂
21/09/2017- Dystans: 9,12 km, Czas: 54:40, Śr. tempo: 6:00
23/09/2017- Dystans: 4,64 km, Czas: 27:11, Śr. tempo: 5:51
24/09/2017- Dystans: 31,59 km, Czas: 2:06:15, Śr. tempo: 4:00 > ROWER

TRENING (TYDZIEŃ 30/2017)

Trening Biegowy

No masakra. Ciężko cokolwiek nowego wymyślać nawet (na usprawiedliwienie lenistwa). Biegam mało i krótko. Wagę omijam z daleka, żeby coś złego nie pokazała. Oj już widzę jak błysnę na koniec sierpnia-początek września :/

W zakończonym tygodniu zrobiłem 3 treningi w łącznej długości około 15 km. Wow 🙁

Data: 25/07/2017
Dystans: 4,96 km
Czas: 00:28:26
Średnie tempo: 5:44 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – EB Brutting Diamond Star

Runda po Oleśnicy – jedno kółeczko. Widzę, że tak jak moje forma się skończyła, tak kolejne buty powoli się ze mną żegnają. W EB zapiętki zaczynają pokazywać dziurki, z boku siateczka też pewnie szybko pęknie.
No cóż. Tragedii nie ma, szafa ciągle pękata 🙂

Data: 27/07/2017
Dystans: 5,52 km
Czas: 00:30:39
Średnie tempo: 5:33 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Adidas Galactic Elite M

Niby ta sama trasa, a pokazało sporo więcej kilometrów. Co lepsze dzisiejszy wynik wydaje mi się bardziej prawdopodobny.  Ciekawe…

Data: 30/07/2017
Dystans: 4,90 km
Czas: 00:27:09
Średnie tempo: 5:33 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Adidas Galactic Elite M

Do trzech razy sztuka 🙂 To samo co we wtorek i czwartek. Jednak wychodzi mniej km niż sądziłem.

Zakończony właśnie lipiec to 137 km nabieganych. Słabszy miesiąc od poprzedniego.

DUNLOP Buty sportowe męskie

Logo strony Test Sprzetu

DUNLOP Buty sportowe męskie (Men’s sport shoes)

Sportowe buty Dunlop
Sportowe buty Dunlop

Powoli przyszedł czas na wymianę kolejnych butów. W Crivit-ach, w których biegałem weekendowo, wymiękła wkładka. Wprawdzie zamieniłem ją na uniwersalną ale uznałem, że cóż mi szkodzi pobiegać  w nowych, a tamte przeznaczyć do codziennego chodzenia. W końcu wypada trochę zmniejszyć stany magazynowe biegowego obuwia 🙂

Tym razem na weekendowe trasy wziąłem kupione w Biedronce – Dunlopy. Buty opisane przez producenta w sposób następujący:

„wykonane metodą strobel – dla większej giętkości i optymalnego dopasowania”
„lekkie, wygodne i zapewniające stopom oddychanie – idealne do rekreacji i uprawiania sportu, np. do biegania lub na siłownię”

Dodatkowo w ulotce wskazano takie ich zalety jak:
– modne połączenie kolorów,
– system nacięć podeszwy zaprojektowany tak, by absorbować siłę uderzenia stopy o podłoże,
– materiał z siatki umożliwia stopą oddychanie,
– elastyczna, antypoślizgowa podeszwa z amortyzowanego tworzywa EVA,
– miękkie wyścielanie brzegu cholewki dla większego komfortu,
– solidny materiał,
– wyjmowana, wyprofilowana wkładka dopasowuje się do kształtu stopy i zapewnia stabilizację sródstopia.

Materiały użyte: Wierzch: 50% poliester siatka, 50% poliuretan, Wyściółka: 100% poliester, Podeszwa: 100 % EVA.

Brzmi zachęcająco a jak jest w rzeczywistości?

Waga, rozmiar
Buty kupiłem w rozmiarze 45 i ten jest dla mnie ok. Na długość są dobre, szerokość więcej niż spora. Przy moich, w miarę wąskich stopach, luzu jest dużo. Ciężko nawet ścisnąć but sznurówkami, tak by czuć opięcie na nodze. Wagowo – 240 gr czyli naprawdę mało.

Wygląd zewnętrzny, wykonanie
Buty wyglądają znośnie. Wykonane w modnym ostatnio stylu – „nadrukowane” napisy, płynne przejścia kolorów. Barwy mogły by być wprawdzie bardziej żywe, bo użyte tu czernie i pomarańcze wyglądają raczej na sprane, no ale z drugiej strony mniej będzie po nich widać ślady użycia. „Krój” dość sportowy, chociaż brakuje tego czegoś co mają niektóre firmowe buty – takiej dynamiki, agresywności. Te są trochę klockowate.
Ciekawostką, którą mam pierwszy raz jest język Dunlopa. Cieniutki, bez piankowego wypełnienia. Nie przeszkadza to w niczym ale jak pisałem wcześniej to + szerokość i czuje się w bucie spory luz 🙂  Budziło to obawy czy Dunlop nie będzie na nodze latał i przez to np. powodował obtarć (a jak działa to poniżej).
Pod względem wykonania buciki bez zarzutu. Niedoróbek, jakichś skaz nie widziałem.

Dunlop buty sportowe
Dunlop – widok na wierzch i podeszwę

Walory użytkowe
Buty są lekkie i sprężyste (sprężyste w znaczeniu uginania się a nie odbić od  asfaltu). Czuć to na nodze. Nie trzeba z nimi walczyć biegnąc – zakłada się i od razu przemieszcza swobodnie. Podobało mi się to.
Amortyzacji specjalnej w nich nie ma. Owszem tłumią nierówności i chronią przed pułapkami chodników itp ale bliżej im ku minimalizmowi. Z tego powodu osoby, które mają słabsze nogi i nigdy nie biegały w takich „delikatnych” modelach po dłuższym dystansie mogą czuć zmęczenie.
Do tej pory biegałem w Dunlopie po suchym i tu jest ok. Trzymają się podłoża. Jak będzie po deszczu to się dopiero okaże.
Luz w butach w biegu jest ok. Dunlopy trzymają się na stopie nie latają, nie urażają. Nie dorobiłem się żadnych bąbli, obtarć achillesów, To dla mnie też plus bo bardziej pasują mi buty luźniejsze niż dopasowane.
Przewiewność na akceptowalnym poziomie. Nie grzeją ale raczej wiaterku na nóżkach nie ma.

Podsumowanie
Nakręciłem w nich na ten moment około 30 km, z czego biegi po około 10 km długości. Pod koniec niektórych trochę zmęczenie stopy czułem (wychodzi „minimalizm”) ale bez tragedii. Buty mi pasują już od początku – lekkie, luźne. Mimo, że to niska półka butów sportowych to czuję, że się polubimy 🙂

TRENING (TYDZIEŃ 27-29/2017)

Trening Biegowy

Czas leci szybko i długo już nie aktualizowałem co się biegowo dzieje. A dzieje się średnio bo trening w kratkę. Nawet i nie z powodu niedyspozycji, ale ciągle życiowo coś wypada. Wiadomo praca, później jakieś ważne działania i czasu na bieganie mniej.

Że formy nie mam to już dawno sobie uświadomiłem, w bieżącym sezonie niewiele nawalczę. W głowie ciągle jednak siedzi by się nie poddawać i postaram się spiąć, by chociaż wstydu wielkiego nie było w kolejnych zawodach. A koniec sierpnia, początek września to mój maraton biegowy 🙂 Praktycznie co tydzień coś ciekawego. Cóż zobaczymy…

Miniony okres zaś przeleciał tak:

TYDZIEŃ 27
06/07/2017 – Dystans: 5,60 km,  Czas: 33:16, Tempo: 5:56 min/km Lokalizacja: Oleśnica, Sprzęt: EB Brutting Diamond Star/ Suunto Ambit
07/07/2017 – Dystans: 8,83 km, Czas: 52:07, Tempo: 5:54 min/km Lokalizacja: okolice Krosna (Podkarpackie), Sprzęt: Puma Kevler Runner/ Suunto Ambit
08/07/2017 – Dystans: 14,16 km, Czas: 1:37:23, Tempo: 6:53 min/km Lokalizacja: okolice Krosna (Podkarpackie), Sprzęt: Puma Kevler Runner/ Suunto Ambit

TYDZIEŃ 28
11/07/2017 – Dystans: 5,52 km,  Czas: 32:20, Tempo: 5:51 min/km Lokalizacja: Oleśnica, Sprzęt: Dunlop/ Suunto Ambit
13/07/2017 – Dystans: 8,14 km,  Czas: 47:09, Tempo: 5:47 min/km Lokalizacja: okolice Oleśnicy, Sprzęt: Adidas Galactic Elite M/ Suunto Ambit
15/07/2017 – Dystans: 9,87 km,  Czas: 01:00:13, Tempo: 6:02 min/km Lokalizacja: Oleśnica, Sprzęt: Dunlop/ Suunto Ambit
16/07/2017 – Dystans: 9,98 km,  Czas: 01:00:41, Tempo: 6:09 min/km Lokalizacja: Oleśnica, Sprzęt: Dunlop/ Suunto Ambit

TYDZIEŃ 29
18/07/2017 – Dystans: 8,12 km,  Czas: 45:42, Tempo: 5:38 min/km okalizacja: Oleśnica, Sprzęt: Puma Kevler Runner/ Suunto Ambit

Supermaraton Gór Stołowych – 01/07/2017

Supermaraton Gor Stolowych

Supermaraton Gór Stołowych – 01/07/2017

Supermaraton miał być takim moim biegiem na poprawę humoru 🙂 po nieudanych losowaniu na Bieg Ultra Granią Tatr. Całkiem fajny dystans, blisko mnie więc odpada skomplikowane logistyka. Nie myślałem długo tylko szybciutko się zapisałem i pozostało szlifować formę 🙂
Z tym szlifowanie to wyszło coś słabo ale nie uprzedzajmy faktów 🙂

Zapisy na bieg jak i wszelkie informacje o nim można znaleźć na oficjalnej stronie wydarzenia:

Supermaraton Gór Stołowych

Sporo informacji podają również organizatorzy na swoim FB więc ciężko cokolwiek pomieszać, zapomnieć.

Czas płynął … a przygotowania szły słabo. A to problemy zdrowotne, a to kiepski trening. Dość powiedzieć, że w 2017 r.  tylko dwa razy przebiegłem dystans 20 km (z czego raz po górach). Co gorsza krótsze biegi też były niezbyt często. Im bliżej było do SGS tym większy czułem niepokój. Cóż, nie jestem jednak osobą, która poddaje się bez walki (przynajmniej w bieganiu :)) więc bieg był aktualny.

Dzień przed startem udałem się z moją Małżonką do Pasterki by odebrać pakiet. Sporo było już ludzi na miejscu ale obsługa sprawna i miła. Wszystko migiem załatwiliśmy.
Sam pakiet natomiast więcej niż rozczarowuje. Były w nim… 3 ulotki innych biegów, mapa trasy, żel i baton energetyczny. Yyyy… no jak na wydaną kasę trochę ubogo. Tym bardziej, że cenowo zawody nie odbiegały od innych ultra (nawet trochę dłuższych). Tutaj minus dla organizatorów.

SGS 2017 Pasterka
Pasterka – ale napis można odnieść do wielu gór. Coś w sobie mają, że chce się w nie wracać

Niedzielny poranek to już standardowe przygotowania. Pobudka, sprawdzenie sprzętu i ubieranie się w startowy strój.
Ponieważ w dzień biegu nie dało się dojechać autem na start to czekał mnie około 2,5 km spacerek z sąsiedniej miejscowości. Jednym słowem taka rozgrzewka przez właściwym wysiłkiem 🙂 Ultrasów szło sporo, nie można było się zgubić.
Na miejsce przybyłem nawet sporo wcześniej, ale dołożywszy postój w kolejce do kibelka, czas był ok. Spiker ubarwiał pozostałe minuty różnymi gadkami, więc 20 min czekania poszło szybciutko, ostatnie rozciągnięcie, poprawa butów i poszli 🙂

SGS 2017 Start biegu
Widoczek na Start

Ilość ludzi startujących w SGS dość spora, chociaż z tego co widziałem wolne pakiety były aż do końca. Oznaczało to, iż etap do pierwszego punktu odżywczego nie pozwalał na żadne szaleństwa. Było za ciasno na trasie by wyprzedzać, przyśpieszać. W mojej części peletonu wszyscy spokojnie przesuwali się do przodu. Nawet trafiłem z tempem i nie męczyło mnie to.
Po pierwszym wodopoju poszło już sprawniej. Ludzi gdzieś ubyło, rozciągnęła się stawka. Tu biegłem już raczej sam, od czasu do czasu widząc biegaczy z przodu, czy tyłu.

Mały przerywnik o pkt. odżywczych i trasie. Jadłodajnie były tam gdzie powinny (dla mnie to ważne, nic tak nie boli jak wyliczyć sobie, że punkt powinien być a jest do niego dodatkowe 2 km :)). Wyposażone w wodę, izo (od 3 czy 4 w colę). Do zjedzenia arbuzy, pomarańcze, rodzynki, orzeszki i żelki. Obsługa miła i życzliwa.
Trasa bardzo dobrze oznaczona. Wstążki, tabliczki, malunki na ziemi. Ciężko się zgubić i to doceniam.

Jakoś po 20 kilometrze (no może bliżej 30) moje bieganie zakończyło się. Wyszły braki przygotowania i więcej zacząłem iść niż biec. Utrudnieniem była na pewno trudna, techniczna trasa, Strome podejścia wiadomo spacerkiem, ale i zbiegi były trudne. Duże nachylenie, kamienie, korzenie, błoto. Niestety biegacz mojej klasy nie mógł tu za wiele nadrobić i w dół szło też wolno.
Bliżej Błędnych Skał wystąpiła nietypowa jak na tą imprezę sytuacja (podobno pierwszy raz) czyli mocny deszcz 🙂 Dodatkowo utrudniło i zwolniło to nijaki bieg.
Braki kondycyjne + trasa, zaczęły skutkować skurczami mięśni (podobnie jak na Piekle Czantorii). Co mocniej spiąłem nogę to czułem, że moment i mnie złapie mega skurcz łydek. Z tego powodu od czasu do czasu próbowałem rozruszać mięśnie lekkim masażem no i zmiennością ruchu. Jakoś to szło ale moment katastrofy był blisko 🙂

45 km, blisko już do końca. W tym momencie zacząłem mieć stres czy nie będzie to pierwszy bieg, którego nie ukończę. Na punkcie przy Błędnych Skałach zameldowałem się jakieś 10-15 min po terminie. Składali się już powoli ale mata pomiarowa chodziła. Uff… Szybka cola i napieram dalej. Za mną już ostatki stawki więc starałem się rywalizować chociaż z tymi z tyłu. Czułem, że ktoś zwiększa tempo, bo stukot butów coraz bliżej. Niestety dziewczyna wyprzedziła mnie i szybko znikła z horyzontu. Za mną (w zasięgu wzroku) pozostał zawodnik z kijkami. Zmęczony chyba jak i ja bo mimo, że tylko szedłem nie dał rady mnie dojść.
Do walki zerwał się przed samym Szczelińcem. Na asfalcie ruszył do biegu i nawet mnie wyprzedził mimo, że i ja starałem się podbiegać. Jednak to był już jego finalny zryw. Przed schodami zaczął sobie szykować kijki i tu wyszedłem na prowadzenie. Niesiony wizją klęski (3 min do limitu) i dopingiem schodzących z góry ostro ciągnąłem do mety. Ostatnie metry, próba niezgrabnego biegu (jeszcze z 10 metrów i by mnie skurcze rozwaliły) ale dałem radę. Ufff….  Tego z tyłu wyprzedziłem o jakieś 40 sekund.

SGS 2017
Prawie koniec. Jeszcze tylko 665 schodów na Szczeliniec. Ale jak fajnie, że są moi kibice.

Dobiegłem na pozycji 383 (3 osoby jeszcze za mną się zmieściły w czasie). Wynik 09:06:05 netto. M40-135.

Wielkiej celebracji nie było. Wziąłem medal, zjadłem kilka pomarańczy (na mecie było do jedzenia tylko to co na punktach trasowych), rozmasowałem sobie solidnie łydki, fotka gór ze szczytu i można było schodzić w dół do rodziny.

SGS 2017 Meta
Widoki na Góry Stołowe z mety

Cóż. Bieg ciężki. Ciężki dodatkowo na moje życzenie bo zrobiłem go raczej siłą woli niż treningiem. Mam złe przeczucie, że kilka następnych zawodów będzie wyglądać podobnie – czasu już do nich mało i wiele nie nawojuję. Poddawać się jednak nie można, zobaczymy jak to będzie.

 Czy SGS polecam innym? Hmm… ogólnie tak. Sportowo bieg dobrze zorganizowany. Trasa ciekawa mimo, że ciężka. Jeśli jednak lubicie pamiątki (pakiety) to będzie słabo. Raczej impreza nie dla Was.

 

TRENING (TYDZIEŃ 26/2017)

Trening Biegowy

No to na szybkości bo niezbyt jest co pisać 🙂 Trening w 26 tygodniu to 2 biegi. Pierwszy treningowy, drugi to Supermaraton Gór Stołowych. Dystans w skutek tego wyszedł całkiem ładny, ale jakościowo słabiutko, oj słabiutko.

Data: 27/06/2017
Dystans: 10,47 km
Czas: 01:02:27
Średnie tempo: 5:58 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Adidas Raven 3M

Miałem już nie biegać pod Oleśnicą ale „męczyły” mnie buty jakie chciałem zabrać na SGS. Postanowiłem przebiec się w nich raz jeszcze po terenie. Tym razem wybrałem trasę z mniejszą ilością lasów ale muchy i tak dawały się we znaki.
Trochę odgonił je deszcz 🙂 bo się mocno rozpadał. Cóż, ciepło było to nie tragedia. A co do butów – coś mnie jednak Raveny nie przekonały :/ Może kwestia grubszej skarpetki ale za mocno opinają nogę. Strach co mogłoby być po 50 km.

Data: 01/07/2017
Dystans: 51,35 km
Czas: 09:05:08
Średnie tempo: 10:37 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ-100. Buty – Adidas Kanadia 7 TR

Supermaraton Gór Stołowych. Opis w następnym poście.