TRENING (TYDZIEŃ 46/2017)

Trening Biegowy

Aż dziwne, w końcu jakiś bardziej sensowny tydzień. Zrobiłem 4 biegi (o zadowalającym dystansie). Łącznie pokonałem 40,91 km.
Nie były to jakieś wyrafinowane jednostki treningowe. Ot wolno staram się zwiększyć objętość, by powrócić do formy z 2016. Zwiększanie dystansów pewnie będę próbował utrzymać przez całą zimę. Jak nic złego się nie wydarzy myślę, że to na początek 2018 wystarczy. Jakby jeszcze z większym kilometrażem w parze poszła redukcja wagi to w ogóle pełnia szczęścia 🙂

Data: 14/11/2017
Dystans: 10,33 km
Czas: 01:01:46
Średnie tempo: 5:59 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Adidas Galactic Elite M

Rundka po Oleśnicy. Trochę chodników w mieście, trochę przy terenach wodonośnych. Nie szaleję bo ciągle boję się o nogi. Oby dobra rozgrzewka i spokojne dystanse mnie nie zawiodły 🙂

Data: 16/11/2017
Dystans: 8,34 km
Czas: 00:50:32
Średnie tempo: 6:03 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – EB Brutting Diamond Star

Czwartek to też bieganie po Oleśnicy. To był w sumie najgorszy bieg w tym tygodniu. Głowa mi się buntowała by nie pobiec 2 kółek (po około 5 km) i zamiast drugiego, pełnego zrobiłem jakieś oszukane.  Mniej wyszło kilometrów no ale trudno. Założyłem też mało amortyzowane buty i nogi od razu dostały w kość 🙂 Czułem je ale na szczęście nie skończyło się żadną katastrofą.

Data: 18/11/2017
Dystans: 9,98 km
Czas: 00:59:39
Średnie tempo: 5:59 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Dunlop

„Góry”. W asfaltowym wydaniu bo tylko rundka przez Ludwikowice-Jugów-Ludwikowice. Rany ale jestem bez formy. Po tej dyszce chciało się już tylko leżakować 🙂

Data: 19/11/2017
Dystans: 12,26 km
Czas: 01:11:59
Średnie tempo: 5:52 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Dunlop

Jestem starym człowiekiem… W niedzielę czułem nogi i łaziłem dość nijako. Oprócz tego czuć brak mięśni rąk, brzucha i wszelkich innych 🙂 Poczucie obowiązku jednak zwyciężyło i na biegi wylazłem. O dziwo po rozgrzewce nie było tak źle. Najpierw powoli ale rytm złapałem. Trasa, jak i sobotnia, lżejszo-średnia (Ludwikowice-Sokolec-Ludwikowice) ale 12 km na liczniku cieszy.
Po bieganiu dokonaliśmy jeszcze rodzinny spacer. Około 4 km więc całościowo wyszło całkiem, całkiem.
W niedzielę dokonałem też noworocznego postanowienia, że pora ćwiczyć. Dzisiaj (poniedziałek) o dziwo ćwiczyłem. Czy wytrwam? Się zobaczy.

Górski Bieg Niepodległości (Świerki) – 11/11/17

Logo Bieg Niepodleglosci

Tradycyjnie już koniec startów u mnie to Górski Bieg Niepodległości w Świerkach. Bieg mi bliski, bo powstaje niejako we współpracy z naszym klubem UKS Ludwikowice (a startuje w nim w sumie nasz pełny skład :)). Dodatkowo przy miejscu zamieszkania więc wypada pobiec i  dobrze się zaprezentować 🙂
Ponieważ ten bieg to taki kolejny „stały punkt programu” u mnie nie będę tu opisywał strony organizacyjnej. Na blogu są relacje z 2016 i 2015. Kto ciekawy to znajdzie.
Powiem tylko, że pod względem organizacyjnym było podobnie jak rok temu. Według mnie dobrze.

Pod względem sportowym zaś było tak 🙂
Wielkiej formy nie reprezentuję więc zależało mi przynajmniej na tym by nie pobiec znacząco źle 🙂 Uznałem, że ważna będzie taktyka – nie zarżnięcie się na pierwszym podbiegu (około 1,5 km) i jak najmniejsza liczba spacerów później. O dziwo w miarę się to udało.

Międzyczasy z biegu
Międzyczasy z biegu

Zacząłem spokojnie ale cały czas biegiem. Góra naprawdę wysysa siły i sporo ludzi szło już tu. Z jednej strony motywacja rośnie kiedy ciągle przesuwasz się do przodu, z drugiej wiadomo – wymijanki na wąskiej, błotnistej ścieżce do przyjemnych nie należą. Traci się jednak dużo sił na to. Dobrze, że przynajmniej później tłoku na trasie nie ma.
Po podbiegu  zaczęło się lekkie wypłaszczenie i tu przyśpieszyłem. Widać to już od 3 kilometra. To najprzyjemniejszy moment tego biegu. Podbiegi jak są to krótkie a sporo po płaskim i z górki. Na piątym kilometrze to już w ogóle odpuściłem hamulce i leciałem ostro. Bałem się trochę, że przyjdzie za to zapłacić pod górkę ale szkoda było tracić i w dół.
6 i 7 km to już wspinaczka. Tu siłą rzeczy biegłem ile się dało a później przeszedłem w marsz. Oj wolniutko się szło. Co gorsza źle dobrałem buty (na swoje własne życzenie) i momentami ślizgałem się w miejscu. Szkoda trochę ale cóż moja wina.
8 kilometr już na zmęczonych nogach ale biegowo. Leciałem bo na najwyższe wzniesienie trasy (9 km) wiadomym było, iż będę szedł. Pod górkę ok, z górki masakra. Jakie tam było błoto! (koniec 9 km i 10 km). Zbiegałem bardzo asekuracyjnie i niestety sporo osób mnie wyprzedziło.

Na mecie zameldowałem się z oficjalnym czasem 01:07:08 zajmując miejsce 177/280 (w M40-45). Słabiej niestety niż w 2016r (01:02:06). Oby w przyszłym poszło lepiej.

Po biegu skorzystałem z przysługujących posiłków (ciasta, chleb ze smalcem, zupa ogórkowa czy makaron z gulaszem). Wszystko co próbowałem świetne. Warto biec i dla nich 😉

Cóż. Bieg polecam. Warto przyjechać i spróbować się w biegach anglosaskich.

Na sam koniec niestety pożalę się sam sobie, że spotkało mnie pechowe zdarzenie, kiedy to wychodząc poślizgnąłem się na mokrych schodach i malowniczo zjechałem z nich na tyłku i plecach. Może i wyglądało to śmiesznie ale sam niezbyt się ucieszyłem bo obiłem się solidnie. Siniaki mam spore, słabo się siedzi a i plecy czuję :/

TRENING (TYDZIEŃ 45/2017)

Trening Biegowy

Tydzień 45 już za mną. Pokonałem 34,09 km w 4 biegach więc akceptowalnie. Jeden z biegów to zawody (ostatnie już chyba w tym roku) – Górski Bieg Niepodległości w Świerkach. Opiszę go osobno więc tutaj tylko szybkie podsumowanie całości.

Data: 07/11/2017
Dystans: 10,00 km
Czas: 01:00:28
Średnie tempo: 6:03 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Dunlop

Miałem wolny dzień, a że załatwiałem różne sprawy w okolicach Polanicy Zdroju, to będąc później u rodziny pobiegłem 10 km pod Górami Sowimi. Trochę „oszukane” pod względem trudności bo wybrałem stosunkowo łatwą trasę, ~3 km w górę i 7 w dół ale zawsze to 10-ka. A ostatnio zdarzało mi się to rzadko.

Data: 09/11/2017
Dystans: 9,09 km
Czas: 00:53:24
Średnie tempo: 5:52 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Adidas Galactic Elite M

Tym razem coś płaskiego po Oleśnicy. Nie chciało mi się robić 2 kółek po chodnikach to pobiegłem w okolice terenów wodonośnych. Ciemno ale ludzi sporo. Czytałem później, że biegacze (COB-Cała Oleśnica Biega) mieli tam jakiś trening. Najciekawsze było, gdy dwóch z nich pytało mnie która godzina bo im zegarek wysiadł. YYY… nie wiedziałem jak przełączyć Suunto na pokazanie czasu bez kończenia treningu. Chyba się nie da, a nie ustawiałem tego parametru na swoich polach. Cóż, ich pech 🙂

Data: 11/11/2017 – Górski Bieg Niepodległości (Świerki)
Dystans: 10,34 km
Czas: 01:06:57
Średnie tempo: 6:28 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Kalenji Kapteren Crossover Fw13

Ostatni bieg sezonu. Szału nie było ale porażka też to nie była. Znośnie 🙂

Data: 12/11/2017 – Górski Bieg Niepodległości (Świerki)
Dystans: 4,66 km
Czas: 00:28:05
Średnie tempo: 6:02 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Dunlop

Myślałem, że w ramach rozruszania po zawodach pyknę jakąś luźną dziesiątkę ale niestety nie 🙁 No nie dałem rady. Raz, że czułem nogi, a dwa, że tak opornie wychodziłem, iż skończył mi się czas. Wystarczyło tylko na te około 5 km.

Miniony tydzień uznać należy za akceptowalny. Były 4 treningi.  Tempo wolne (taka praca organiczna u podstaw – biec nie szaleć, przypomnieć sobie dłuższe dystanse). Powoli zbliżyłem się do około 10 km/trening. Co ważne nic mnie nie bolało.
Za późno to oczywiście by coś nawojować na zawodach, ale przynajmniej się biega i nic nie szwankuje zdrowotnie. Gdybym utrzymał taki wolny wzrost przez zimę to są widoki na lepsze bieganie w 2018. Zbudowało by się tzw. bazę. Zobaczymy.

Biegowe wycieczki pod Oleśnicą

Wprawdzie w moim przypadku ciężko mówić o jakimś zaawansowanym treningu, ale i tak ostatnio dopadła mnie monotonia i słabe chęci do biegania.
Widać to dobrze w liczbie i jakości biegów jakie ostatnio dokonuję. Prostej recepty jak sobie z tym poradzić nie ma, ale najlepszym wyjściem z kryzysu jest zawsze zmiana 🙂  Może to być jakiś nigdy nie robiony rodzaj treningu, wyprawa w nowy teren, może jakieś zawody?
Dla mnie taką małą odmianą była spokojna  wycieczka po leśnych terenach przy  Oleśnicy. Zrobiłem ją 01/11/2017. Nie biegłem z nastawieniem na czas, tempo. Wziąłem komórkę i puściłem się w las 🙂 Tu stanąłem zrobić fotkę, tu wbiegłem. Na tych trasach latałem już wcześniej, ale tym razem udało się dostrzec sporo nowych dróżek, widoków. Ładne kolory jesieni (mimo stosunkowo słabej pogody) dodatkowo uprzyjemniały sport.
Polecam wszystkim – kontakt z naturą, wysiłek. To prawdę pomaga.
Mały „owoc” mojej wyprawy zaś w galerii poniżej.

CITY TRAIL WROCŁAW 2017/2018 – BIEG 2/6

City Trail 17/18

Drugi wrocławski bieg City Trail przywitał biegaczy dobrą pogodą i niestety mocno błotnistą trasą (po niedawnych opadach).
Słabsze warunki na trasie nie zniechęciły jednak biegaczy. Pobity został rekord frekwencji – 580 osób minęło linię mety. Sporo pobiegło również najmłodszych – organizatorzy podali liczbę około 190 dzieci. Z tego należy się cieszyć bo chociaż jakaś część najmłodszych biega, a nie przesiaduje przed TV.
Ponieważ mój synek tym razem biegł, na miejsce zawodów przyjechaliśmy dość szybko. Nie było jeszcze problemów z parkowaniem i odbiorem pakietów. Później szło już troszkę wolniej, no ale wiadomo – taka masa ludzi swoje robi 🙂
Ciekawostką przed startową był elektroniczny wyświetlacz, na tle którego można było zrobić sobie szałową fotkę. Dokonałem i ja zamieszczając motywujący tekst 🙂

City Trail Wrocław
Napis adekwatny do formy 🙂

Dość istotną zmianą, która w znaczący sposób ułatwiła rywalizację było startowanie nie wszystkich razem, lecz osobno każda ze stref czasowych. Dobrze, że organizatorzy się na to w końcu zdecydowali, do tej pory początek biegu z powodu ścisku był dość trudny. Teraz poszczególne strefy biegły z około minutowym opóźnieniem. Świetny, a prosty pomysł.
Ja, ostrożnie szacując moce zająłem miejsce w początku strefy 25-28 min i planowałem, o ile sił wystarczy, te 25 min (a może trochę mniej) wywalczyć. Niestety wcześniejsze kontuzje i słabszy trening z tym związany nie pozwalały liczyć na dużo więcej.

City Trail
Walka na trasie

Sam bieg wielkich rewelacji nie przyniósł. Pobiegałem zgodnie z przewidywaniami i na mecie zameldowałem się jako 288 osoba z 586 startujących. Osiągnięty czas 25:09. Parę sekund słabiej niż w biegu pierwszym nad czym bardzo boleję.
Z analizy międzyczasów widać ewidentnie jak słabą mam kondycję. Jeszcze pierwsze 2 kilometry ok, a później mocno mnie przytkało. Ostatni kilometr lepiej, ale nie wiem na ile to zasługa krótszego dystansu a na ile ostrego finishu 🙂
1 – 4:54
2 – 4:56
3 – 5:19
4 – 5:16
5 – 4:48

Po starcie zwrot chipa, numeru, pobrałem herbatkę i wafelki no i można było wracać.

Teraz pozostaje szlifować formę, może za miesiąc będzie lepiej 🙂

TRENING (TYDZIEŃ 44/2017)

Trening Biegowy

Kolejny tydzień bez szczególnych rewelacji. Odbyłem w nim tylko 3 treningi.  Trochę w tym winy słabej pogody, trochę mojego lenistwa 🙂 Szczęśliwie nie męczyły mnie już wcześniejsze kontuzje więc liczę na stabilizację w kolejnych dniach.
Od przyszłego tygodnia wrócę chyba do pełniejszego opisu co udało mi się nawojować biegowo, tym razem jeszcze mały skrót.

Tydzień 44
01/11/2017 – Dystans: 10,03 km, Czas: 01:25:32, Śr. tempo: 8:32. Biegowa wycieczka przy Oleśnicy. Zaowocowała wieloma zdjęciami, więc może chociaż parę z nich zamieszczę w kolejnym poście.
04/11/2017 – Dystans: 5,38 km, Czas: 0:33:53, Śr. tempo: 6:18
05/11/2017 – Dystans: 4,99 km, Czas: 0:25:13, Śr. tempo: 5:03 – City Trail bieg 2/6
05/11/2017 – Dystans: 2,84km, Czas: 0:31:23, Śr. tempo: 11:04 Rowerowa wycieczka połączony z małą sesją zdjęciową (w roli modelki Żona :))

TRENING (TYDZIEŃ 42-43)

Trening Biegowy

Dwa, minione tygodnie nie przyniosły wielkich zmian. Ciągle się szarpię z chęcią biegu, brakiem tej chęci i różnymi innymi problemami. Kiedy już zaczynam łapać rytm (w sensie regularności) występują przeszkody obiektywne i znów jestem do tyłu.
Bieganie w zakończonym okresie wyglądało tak:

Tydzień 42
17/10/2017 – Dystans: 5,51 km, Czas: 0:35:15, Śr. tempo: 6:24
18/10/2017 – Dystans: 8,19 km, Czas: 0:29:43, Śr. tempo: 3:38 ROWER
18/10/2017 – Dystans: 8,15 km, Czas: 0:27:41, Śr. tempo: 3:24 ROWER

Ten tydzień to wielka porażka. Wtorek zacząłem zwyczajowo – miał być lekki bieg. Po około 2 km zacząłem czuć tył lewego uda. Coś jak sztywnienie, napięcie. Nie było to krytyczne więc biegłem dalej. Przy 4 kilometrze jak mnie coś pociągnęło w tej nodze… ni to skurcz, ni urwanie sobie czegoś. O dalszym biegu nie było mowy musiałem stanąć rozciągnąć się jakoś i wrócić do domu marszem. No lipa.
Nogę niestety czułem przez kilka następnych dni więc o biegach nie było mowy.

Tydzień 32
24/10/2017 – Dystans: 4,53 km, Czas: 0:27:51, Śr. tempo: 6:09
26/10/2017 – Dystans: 4,54 km, Czas: 0:27:34, Śr. tempo: 6:04
28/10/2017 – Dystans: 4,61 km, Czas: 0:27:45, Śr. tempo: 6:01
29/10/2017 – Dystans: 6,37 km, Czas: 0:38:54, Śr. tempo: 6:06

Odpoczynek pomógł mi średnio. Pierwsze 2 biegi – wolne tempo, wziąłem bardziej amortyzowane buty (nie mówiąc oczywiście o solidnej rozgrzewce w domu), noga jednak pobolewała. Jakoś koło 2 km zaczynałem ją czuć i resztę dystansu robiłem obawiając się, że znów coś mi pyknie. Szczęśliwie nie, ale o długim dystansie czy cięższym treningu mowy nie było.
Dopiero górskie biegi z soboty i niedzieli „weszły” lepiej. Resztki dyskomfortu miałem ale już bez problemów. Spora pewnie w tym zasługa terenu – pod górkę pracują inne mięsnie, a z górki wiadomo lżej. Cóż, jak pójdzie po płaskim sprawdzimy w tyg. 44 🙂

TRENING (TYDZIEŃ 41/2017)

Trening Biegowy

No i kolejny tydzień zakończony. Ilościowo udało się dokonać 4 treningów, o zawrotnej długości 37 km. Powiedzieć, że szału nie ma to dość delikatnie. Co bieg to 5 km. A jak już poleciałem 10-kę to nie powiem, zmęczyłem się.
Z kronikarskiego obowiązku podam rozpiskę szczegółową:

Data: 11/10/2017
Dystans: 7,85 km
Czas: 00:50:33
Średnie tempo: 6:26 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – EB Brutting Diamond Star

Korzystając z trochę lepszej pogody wyruszyłem na małe bieganie pod Oleśnicą. Oj widać niedawne deszcze i nawałnice. Na polnych ścieżkach mokro, błotniście. Leży też sporo nałamanych gałęzi. Trafiły się też 2 wielkie drzewa zwalone na dróżkę. Jakoś udało mi się je jednak pokonać stylem rozpaczliwym 🙂
Sezon na czołówkę chyba pora jednak zacząć bo powrót do domu to już miałem w ciemnościach.

Data: 12/10/2017
Dystans: 5,52 km
Czas: 00:32:05
Średnie tempo: 5:49 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – EB Brutting Diamond Star

Był teren (wtorek) to dla odmiany pora pobiegać i po mieście. Jedno kółeczko. Jednak leń trzyma…

Data: 14/10/2017
Dystans: 10,08 km
Czas: 00:59:28
Średnie tempo: 5:54 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Dunlop

Weekendowa trasa pod Nową Rudą (Ludwikowice-Jugów). Raczej z gatunku tych lżejszych, ale nie powiem zmęczyłem się.
Sam trening bez sensacji. No może poza faktem, że zdekoncentrowałem się w pewnym momencie i jak mi podcięło nogę to myślałem, że spotkam się z ziemią. Co gorsze nie wiadomo co robić, bo prawą ręką niezbyt mogę się podpierać.  Chyba na twarz trzeba by przyjąć. Tak źle i tak niedobrze. Rozpaczliwymi susami jakoś udało mi się utrzymać na nogach. Stresik był spory 🙂

Data: 15/10/2017
Dystans: 7,35 km
Czas: 00:39:18
Średnie tempo: 5:21 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Dunlop

Ciekawy bieg. Ciekawy bo całe 7 km z górki. Wystartowałem spod Przełęczy Jugowskiej i skończyłem w Ludwikowicach. Biegło się dość lekko (nie dziwne :)) ale trening udany.
Dla wyjaśnienia tego dziwnego pomysłu należy dodać, że przed bieganiem rodzinnie chodziliśmy po górach. Dwa szczyty zdobyto – Rymarz i Kalenica. Dystans na piechotę – 6,19 km czyli zaokrąglając w nogach miałem łącznie – 13,5 km.

 

City Trail Wrocław 2017/2018 – bieg 1/6

City Trail 17/18

Miniona sobota (07/10) to Wrocławskie rozpoczęcie biegów City Trail. Mimo, że do tej pory startowałem co około 2 cykle, to tym razem zdecydowałem się wystartować bez zwyczajowej przerwy. Ot dla podtrzymania motywacji biegowej w zimie.

W samej formule CT nie zmieniło się praktycznie nic. Ta sama lokalizacja, zasady. Pewne ulepszenia dotknęły stronę internetową (zapisy itp), zwiększył się wybór gadżetów do zakupu (koszulki, magnesy). Raczej nie będę się nad tym rozwodził. Jedyną godną zauważenia nowością było wprowadzenie wydawanych na stałe numerów i chipów (do tej pory trzeba było je pobierać i zdawać w każdy biegowy weekend). Z jednej strony zmiana godna uznania, a i koszt niezbyt duży – 10 zł. Czy jednak rewolucyjna i potrzebna?  Okaże się w kolejnych biegach. W pierwszym kolejki do numerów były spore 🙂

Z imprezy/biegu mam zaś takie wrażenia.

Wrocław przywitał biegaczy trasą mokrą i błotnistą. Dodatkowo niedawne wichury nałamały sporo gałęzi, drzew więc i ekstra utrudnienia na trasie były (np. po 2 kilometrze zwalone drzewo i konieczność ominięcia go).  Podczas biegu był też deszcz, ale w sam raz w lesie to jakoś specjalnie nie przeszkadzało.  Cóż, jednym słowem przeszkadzajki, które nie pozwalały na w pełni komfortowe bieganie.

Od strony sportowej pierwszy bieg mogę uznać za udany. Przewidywałem, iż moje realne możliwości to około 5 min/km., stanąłem więc w strefie startowej 25 min. Trafnie określiłem swoją formę. Na mecie zameldowałem się po 24:57 min zajmując miejsce 248 z 534.
Teoretycznie przy lepszej pogodzie i mniejszej liczbie startujących parę sekund jeszcze dało by się urwać.

No właśnie… biegacze. Z tego czym chwalili się organizatorzy we Wrocławiu pobito rekord frekwencji. Wystartowało ponad 500 osób. Hmmm… tą liczbę czuć już niestety na trasie. Pierwszy kilometr nie pozwala na swobodną rywalizację. Szarpie się tempo, trzeba uważać i na przeszkody terenowe i na innych biegaczy. Wyprzedzają, blokują. Niestety dużo osób nie zważa na strefy startowe i przeszkadza biegnąc wolniej niż inni. Słabo trochę. Z jednej strony rozumiem organizatorów (wieczny pęd ku cyfrom rosnącym) ale wszystko ma swoje limity. Tu już zaczyna być na styk. Las Osobowicki, aż tyle ludzi nie mieści by biegało się im komfortowo.

CT Wroclaw
Prezentacja przedstartowa 🙂

TRENING (TYDZIEŃ 40/2017)

Trening Biegowy

Tydzień 40 można zaliczyć do udanych połowicznie. Pod względem ilości biegów było całkiem, całkiem bo 4, no ale dystanse raczej mizerne (średnio po około 5 km). Cóż. Plus, że udało się pokonać lenia przynajmniej jeśli chodzi o systematyczność. Dystans może pojawi się z czasem 🙂
Jeśli chodzi o szczegóły, było tak:

Data: 02/10/2017
Dystans: 4,64 km
Czas: 00:27:03
Średnie tempo: 5:50 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Dunlop

Jako, że w poniedziałek rezydowałem jeszcze w okolicach Gór Sowich to udało się zrobić, krótki trening w obszarze górzystym. Dwa kilometry pod górkę, dwa w dół. Nie najgorzej to poszło.

Data: 04/10/2017
Dystans: 5,61 km
Czas: 00:32:40
Średnie tempo: 5:50 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – EB Brutting Diamond Star

Rundka po Oleśnicy. Jedno kółeczko.

Data: 05/10/2017
Dystans: 5,48 km
Czas: 00:32:04
Średnie tempo: 5:51 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – EB Brutting Diamond Star

Yyyy… to samo co wczoraj 🙂

Data: 07/10/2017 – City Trail Wrocław, bieg 1/6
Dystans: 4,90 km
Czas: 00:25:02
Średnie tempo: 5:06 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Kalenji Kapteren Crossover Fw13

Rozpoczęcie cyklu City Trail we Wrocławiu. Nawet udane, więcej w kolejnym wpisie.

Data: 08/10/2017 – Rower
Dystans: 8,20 km
Czas: 00:27:50
Średnie tempo: 3:24 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Crivit (jak Nike)

Data: 08/10/2017
Dystans: 5,62 km
Czas: 00:31:50
Średnie tempo: 5:40 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – EB Brutting Diamond Star

W ramach rozruszania się po sobotnich zawodach pętla taka jak w środę i czwartek. Niby zacząłem wolniej by nie przeciążać nóg ale i tak wyszło szybciej niż poprzednie biegi. Ciekawostka.

Finalnie tydzień zamknął się 26,25 pokonanymi kilometrami.